Wpisy z tagiem: rodzinnie
poniedziałek, 14 marca 2011
haj laif...:):):)
malz od dwoch dni w domu a ja mam ulge i to duza... wczoraj piekna pogoda 17 stopni na dworzu wiec mlodziez caly dzien z przerwa na drzemke i obiad spedzila na lataniu... ojjj frajde mieli gdy kot sie kladl kolo nich i bawic sie chcial....:) dzis troche napiety dzien bo w koncu do US pojechalismy sie rozliczyc pozniej mlodym na zakupy odziezowe bo czapki trza kupic... niestety wiosennych bylo brak ale kupilam im z daszkiem na lato oraz na podroze samochodem w sloncu...:) oraz sliczne skarpeteczki....i zabawki do kapieli..:) ktore wieczorem testowlai z radoscia... pozniej wrocilismy i poszli spac a my w tym czasie caaalutenki dom ogarnelismy... malz wytrzepal dywany a ja je popralam... jak wstali to dalismy obiad i na spacer na piechotke po podworku.... kopali pilke piszczeli nosili garnuszki psom hehehe...:):) wesolo bylo patrzec tez na cala gromadke z tatusiem na hustawce..:):) a wieczorem malz mnie zaskoczyl zrobil kakao i nalesniczki na kolacje. mniam mniam... kocham go... jutro za to znow dzien bez niego bo jedzie robic plac zabaw z dziadkami... hehe dziadki fajny prezent rbia wnukom na dzien dzicka bo w sumie odlozylismy spora sumke na te inwestycje a dzis dziadek jeden i drugi nas poinformowali o tym ze oni funduja... milusio...:) my mlodym kupimy zabawki na plac zabaw jakies...:) w przyszlym roku szykuje nam sie weselicho... moja szwagierka wychodzi za maz... wiec wiadomo mlodziez i siebie trza ubrac i jeszcze jakis prezent wymyslec....
ostatnio poproszono mnie znowu na chrzestna... pisalam o mojej siostrze i jej synku. wiec poprosili mnie na jego matke chrzestna... juz jednego chrzesniaka mam ma 6 lat a teraz znowu... a jeszcze moja siostra ktora zaraz bedzie rodzic powiedziala ze beda tez chrzestna jej corci wiec mam 3 swoich dzieci i 3 "przybranych" hehehe.... a jeszcze jak malza siosrka urodzi to jemu sie chrzesniak pewnie trafi... ojjj.... jak pomysle o tych wszytskich komuniach pozniej weselach to glowa mnie boli...:):) dobrze ze to dopiero przed nami...:)
wtorek, 01 marca 2011
monotonia??
u nas bez zmian... dni miajaja jak zwykle... mlodzi wstaja rano bawia sie do drugiego sniadania pozniej ida spac a ja robie obiad wtedy na szybko...poznie ruszamy na spacer ktory trwa godz bo u nas nie ma gdzie chodzic a z moim wozkiem nie chce mi sie daleko pchac... pozniej mlodzi bawia sie z psami na dworzu i sa pelni euforii... zjadaja obiad ida spac znowu i tu mam czas dla siebie... wstaja i o 19 jedza kolacje myjem sie i idziemy spac a matka odgruzowuje chaupe..:) z klockow i siada z kubkiem herbaty i odpoczywa w ciszy... i tak jest co dzien... jak narazie bo wiadomo ze spacery sie beda wydluzac... mlodzi tez zaczna po dworzu sami chodzic( na razie probuja ale wiadomo po sniegu ciezko sie stawia te pierwsze kroki)
czekamy na wiosne by przed domem stanal nasz plac zabaw ktory dziadek nam zrobi z tatusiem... o tak wtedy wypuszcze przed dom i niech se bawia...:) za miesiac moja siostra rodzi.. juz nie moge sie doczekac bo moja cora w koncu bedzie miala siostre... cioteczna bo cioteczna ale siostre... bo jak narazie tlyko ja mam corke a reszta samych chlopakow...widzialysmy sie w niedziele u rodzicow i brzusia ma juz ladnego...moi rodzice zamowili jej lezak FP wiec ja stwierdzilam ze posciel od nas dostana dla malej... bo ciuchy na biezaco oddaje... hehe:):) smieszne jest to ze moja siostra jest chrzestna mojego pierworodnego a jak kuje ciuszki to dla wszytskich wiec ja jej pozniej oddaje po mojej corci to co kupila :) w wielkanoc wypada nam 2 rocznica slubu wiec swieta w tym roku w domu a najgorsze ze w tym czasie moja ciocia zamowila msze za dziadkow..ehh jak zwykle by zrobic na zlosc calej rodzinie tlyko pod siebie termin ustalila...my nie jedziemy.. pojde u siebie sie pomodlic i bedzie dobrze a jednak w walentynki malz pracowal( tez taka nasza mala rodzica bo 4 lata razem i 4 miesiace) wiec stweirdzilismy ze rocznica jest nasza.. bez wyjazdowa... teraz czekam na malza by sie przytulic po calym dniu... milego wieczoru..
niedziela, 20 lutego 2011
o tak tak!!! brawo dla.....
no i w koncu stalo sie... mam w domu trojke chodzacych dzieci i trzeba ich baaardzo pilnowac...calymi dniami sie bawimy rysujemy wiec niestarcza nam czasu na pisanie czeste... mlodziez bardzo rozwinela sie intelektualnie i dawno przeskoczyli swoj wiek.. siedza czytaja po swojemu ksiazeczki... a teraz jak chodza to biora swoje ukochane maskotki ida do drzwi na werande i opowiadaja miskom co i jak i ze kot... o tak milo ich posluchac...:) odrazu czlowiekowi jest milej na sercu...madrale male..:) maluchy ostatnio uwidzialy sobie plyte gdzie sa hiszpanskie piosenki spiewane przez dzieci... tancuja przy nich z mama i misiami..po calym dniu zabaw mam caly dom do ogarniecia bo wszedzie sa klocki zabawki samochodzki pilki... furore u nas robia pilki z kolcami... maluchy szaleje grajac z tata w pilke...mala rzecz a cieszy... cud ze jeszcze udaje mi sie ogarnac te wszytskie zabawki ze sa kompletne..:)
kurcze byla juz piekna pogoda ze codzinnie bylsmy na dworzu a tu od 3 dni znowu gnijemy w domu bo snieg zapadal... ale co tam jutro jak nie edzie padac wyyciagamy sanki i idziemy na dwor... bo brzdace dostaja glupawki jak siedza w domu...mrozy nie starszne ale pchac ten nasz wozek potrojny to masakra w sniegu.. szczegolnie ze po kolana go jest...;/
to tyle w te zimo popoludnie... |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|