Wpisy z tagiem: dziadki

piątek, 15 lipca 2011
jakos tam leci...

zaczne od tego ze mazl szanowny wrocil do pracy...jezdzi z tym gipsem w te upaly do roboty... dobrze ze ta reka operuje myszka a druga moze pisac...:):) ale ja odetchnelam... kocham go ale jak za dlugo mamy siebie to sie malo nie pozabijamy..:)

katka kochana dziekuje pieknie za pomysly na zabawy... takie to proste bo ja sie w nie bawilam a czlowiek zapomina przy dzieciach...:):) mlodzi uwielbiaja sie ze mna w balonika w pociag i w spiacego niedzwiedzia bawic... aaa no i kochaja skakac jak zaby a mloda robi przysiady ze mna hehe smieszny widok...:):) i tak nam cale dni mijaja... bo na dworzu za duszno lub leje...po deszczu mlodzi lubia wychodzic i biegac, przynosza wtedy mi kalosze i kaza sobie zakladac..:)

mam niesamowity bo oni jak na baterie sa i lataja cale dnie i by chichrali i robili sobie ze mnie scianke wspinaczkowa...:)i wogole sie rogadali... ostatnio do kota mlody krzyczal" chodz tu" hehe... a wczoraj mi zabke i golebia pokazywal i mowil "golab" i "yba" (jak mama rrr nie mowila do 13 lat tak i on rr nie mowi)

dzis byla u mnie mama to sie z wnusiami wybawila dala im rogaliki z marmolada a oni zachwyceni... pozniej dala im kanapeczki z serkiem i pomogla wykapac..:) wesolo bylo...

w niedziele mielismy chrzciny niuni... ojjj tu nie bylo takiego lajtu jak miesiac temu...niestety restauracja miala w srodku schody po ktorych mlodzi wchodzili i schodzili a my warowalismy by nie spadli.. i mloda wlasnie taki upadek zaliczyli i limo miala...;/ dzieci tu wogole nie bylo wiec nie mieli atrakcji... obok nas pozniej zjechali sie goscie po innym chrzcie i tam byly dzieci to mlodzi ich zaczpiali.. niestety tamtych osob dzieci tez biegaly po schodach... (jedyna atrakcja) gdyby nie padalo to byloby calkiem calkiem bo na dworzu byl fajny plac zabaw ale ze padalo to wszystkie dzieci i z naszej imprezy i z tej obok nie mieli zajecia...tylko schody.. moja chrzesnica za to slodko spala...hehe najbardziej podobalo mi sie gdy u tych drugich w wozku spala dziewczynka.. moj mlody podchodzil do niej kladl palec na usta i mowil "ciii" hehe a my w smiech.. kochany jest...pozniej kolezanka z nim biegala...

dzis zamowilam malej slodki zielony komplecik, spodnie bluzka i kamizelka... z jabluszkami... w zielonym wyglada super... bo ma ciemniejsza karnacje i czarne wlosy... moja cora za to przeciwienstwo w czerwieni slicznie wyglada...:)  i kubek dostanie od cioci..:)

mlodzi dostali od nas teraz miseczki nowe i sa zachwyceni i jedzenie milej wychodzi...

przyszla juz nasza zjezdzalnia wiec w sobote wpadnie do nas kolega mojego malza i ja zamontuja i mlodzi beda mogli szalec jz wogole...:):) 

a teraz zmykam bo musze sie spakowac... jutro ruszamy do mojej siorki i bedziemy ciasto robily a ona blendera ma ale miksera sie jeszcze nie dorobila...:) wiec ja musze pol domu zapakowac hehe...:):)

trzymajcie sie w te burzowe dni...

poniedziałek, 16 maja 2011
odwiedziny

maj to dla nas miesiac wizytowy i to bardzo... my bylismy u tesciow wczoraj byli u nas moi dziadkowie ciocie mlodych i ich dziadkowie czyli moi rodzice... wesolo bylo ale moi jak zwykle male dzikuski poplakaly sie i polozylam ich do lozek... staralam sie ich zabawiac ale nie dalo rady... nie wiem dlaczego ale boja sie osob starszych i to bardzo ze wisza na mnie... czy wasze dzieci tez ta maja??

za tydz odwiedza nas chrzestny mlodej i jednego mlodego z moja siorka i dziecmi... czyli z moim chrzesniakiem numer 2 ktorego w czerwcu bede podawac...:)

nastalam sie w garnkach i co prawda nikt obiadu nie chcial bo jedli u dziadka brata ale dziadek sam powiedzial ze gospodarna jestem a mi az milo sie zrobilo ze ktos docenil mnie ze ugotowane i posprzatane mam przy nich...:) a na dodatek ze mlodzi tacy grzeczni sa i wychowani... uroslam w piorka normalnie..

za miesiac mamy zamiar jechac do moich dziadkow tlyko musze zobaczyc jak moj malz pracuje...

mlodzi szaleja ucza sie mowic i super im to wychodzi mowia kot auto mama am kaka titi da(daj) nie ma tata dziadzia baba cii hajo oć(chodz)  idz tlawa(trawa) iciu(piciu)  i wiele innych slow ktore powiekszaja sie z dnia na dzien...

spia bez smokow choc czasami przypomni sie im o nich i wtedy staram sie odwracac ich uwage pytam sie ich jacy sa duzi i mi pokazuja...

ostatnio mloda pokazuje jaka ona uczuciowa jest i jak potrafi sie zajac bracmi... przyklad

nalewam wody do brodzika a mlodzi czekaja w pampkach by wejsc do wody... nagle patrze a mlody z mloda buziaki sobie daja.. drugi mlody nagle wpada miedzy nich i co ta dwojkazaczyna calowac go po glowie.. stalismy z malem i smialismy sie z nich niesamowicie hehehe...:) przytulaja sie caluja...

dobrze ze faza na gryzienie im przeszla czasami potrafia sie uderzyc ale wszytsko jest pod kontrola..:)

pogoda ostatnio nas nie rozpieszcza wiec siedzimy w domu a co za tym idzie mam czasami kwadratowa glowe po ich krzykach i rozmowach...:)oby sie szybko poprawilo bo tesknie zalezeniem przed domem...

 

mlodzi przeszli ostatnio zmine bo nie dosc ze zrezygnowali ze smokow to jeszcze pozegnalismy butelke juz na dobre... kakao jak pija na kolacje to z kubeczka.. wydedukowalismy to z malzem bo kilka dni z rzedu jak robilam butle rano to pluli i plakali i rzucali flachami... zminilam im smoki na ustniki kapki ale to tez nie przeszlo wiec butle poszly w kat i dobrze... z otwartych kubeczkow juz sie ucza pic i jak nalewam po troszku to pija ale jak wiecej to na siebie leja.. butla juz i tak byla tlyko rano a teraz kaszke jedza lyzka rano taka nestle a wieczorem kaszke manna z owocami...

teraz musze ich oswoic z nocnikiem ale chyba musze kupic inne bo te co my mamy to sie ich boja chociaz sa najprostsze w uzyciu...nie zamierzam z pieluch jeszcze rezygnowac ale chcialabym by chcociaz informowali mnie gdy cos wiekszego sie szykuje...zobaczymy...

narazie pozdrawiamy deszczowo...do nastepnego

środa, 13 kwietnia 2011
pierogi rulezzz

dzis troche kulinarnie...naszlo mnie dzis by mlodym zrobic pierozki... wyszlo nam 27 sztuk takich nie duzych podam przepis bo uwazam ze jest boski szybki i dla dzieci od 10 miesiaca wiec moze komus sie przyda :)

no to tak ciasto:

szklanka maki pszennej

szczypta soli

woda

farsz serowy:

150g twarogu

lyzka cukru

szczypta cynamonu..

gnieciemy ciasto do konsystencji polkeistej kladziemy na blacie walkujemy i za pomoca szklanki wycinamy pierozki

farsz :

gnieciemy serek widelcem- jesli jest on kruchy warto dodac smietany

wsypujemy cukier i cynamon i mieszamy

napelniamy wyciete krazki 3/4 lyzeczki serka i zwijamy...

widelcem robimy wzorek

wrzucamy pierogi do wrzatku lekko osolonego i gotujemy az pierogi wyplyna na powierzchnie... mozna podawac z maselkiem badz jogurtem.... mniam mnia

 

moje stadko zjadlo 20 pierogow na kolacje i popilo mlekiem..:) ppycha wiec polecam...

dzis odwiedzila nas babcia i przywziozla mlodym nowe zabawki a mlodej wozek... alez byla zabawa bo dostali zestaw do sprzatania i chlopaki latali ze szczotkami i zamiatali..:) a mloda z wozekim po domu zasuwala...mojej mamie chyba troche serducho ruszylo ze ostatnio sie poklocilysmy o porod mojej siorki i w koncu przyjechala...

najpierw byla u niej a pozniej u nas... ja rozumiem ze nowa wnusia jest ale moi niemoga zejsc przez to na drugi plan bo gorsi nie sa i nie beda napewno...

w pon malz jedzie znowu plac robic a ja mysle czy zabrac sie z mlodymi i z nim ale jakos nie predko mi tam jechac...

szkoda ze taka pogoda do dupy bo bym mlodych na dwor wyrzucila pomimo kataru jestem za wietrzeniem i wychodzeniem...

mnie boli znowu gardlo.. nie wiem kiedy nas te choroby opuszcza bo jak nie oni to ja zle sie czuje...

musze zakupic mlodym szelki do pilnowania ich na spacerach bo niestety nasz wozek musi pojechac do poznania do serwisu i koszt to 300 zl za linke... ale co trza ja zmienic...gdybym miala teraz sprawny woz to spacery bylyby piskusiem a nie tak jak teraz bez szelek to mlodzi zaraz na morkej zimi by siadali... a ja musze biegac za nimi i ich podnosic a i nie moge isc daleko tylko po dzialce a dla mnie to nie frajda... uwielbiam dlugodystansowe trasy i rozmowy z nimi o samochodach psach i innych rzeczach...:)

koncze by was nie zanudzic dosc dluga notka...:)

O autorze
Lilypie Third Birthday tickers