Wpisy z tagiem: piknik
niedziela, 05 czerwca 2011
piknikowo
weekend mieslismy bardzo aktywny... w czwartek mielismy szczepienia a co za tym idzie 2 dni w domu i zero na sloncu- nakaz pani doktor... mlodych cholera brala bo plac stoi a oni musza byc w domu...jakos piatek przelecial ze stanem podgoraczkowym i jekami.. zrobilam im mase solna i artysci usiedli i bawili sie nia..:) uroczo to wygladalo hehe.. w sobote przyjechali tesciowie z babcia malza... mlodzi do placu dostali jeszcze ubranka od dziadkow i chustki do pupy hehe i babcia tez im ubranka piekne przywiozla..:) pozniej dojechali jeszcze chrzesni..:) i mlodych ogrodek powiekszyl sie o stol i laweczki ogrodowe a nam zaoszczedzil kolejnego wydatku..:) do tego dostali grajace mlotki i niunia gadajaca lale wiec zabawki rowniez przybyly... w pon roztsaiwmy im jeszcze mega kuchnie ktora na dzien dziecka im fundnelismy... ale wiecie najwieksza furore robia chomiczki ktore dostali uciekaja im te stworzenia piszcza chrapia..niby od 3 lat a mlodzi je kochaja... na urodziny planujemy dokupic im plac zabaw do tych chomiakow..:) sobota byla dosc meczaca... mlodzi sa tacy ze jak goraczka=marudesrtwo i wiszenie na matce.. ale musze pochwalic malza bo zabral mnie na zakupy i wybral mi piekna sukienke na chrzciny i jeszcze innnych pare rzeczy..:) teraz jeszcze powiedzial ze telefon moge na urodziny sobie kupic jaki chce...:) wiec poluje na jakies cudo z klapka..:) chrzesni przyjechali kawe wypili mlodzi krzyku narobili i ci pojechali... niestety nie dziwie sie dzieciom pol roku temu ich widzieli wiec czego sie spodziewac... dzis bylismy na pikniu z okazji dnia dziecka...ile znajomych spotkalismy z ktorymi na oddziale lezelismy..:) i innych potrojnych szczesciarzy z ktorymi sie juz wczesniej znalam z malzem..:) pogadalismy sobie oni patrzyli jak takie stadko im za rok bedzie biegalo i lapali sie za glowy hehehe...:) dostalismy troche gazdzetow pogadalismy z pielegniarkami lekarzami (o dziwo nas pamietaja) mlodzi sie wyszaleli... to byla pierwsza ich taka masowa impressska ale udana bardzo... za rok jak dostaniemy zaproszenie znowu ruszymy napewno..:) jak tam siedzialam to pokazywalam mlodym balkon mojej sali gdzie lezalam z nimi z brzuchu...ahhh wspomnienia..:) fajnie bylo bo impreza zamknieta byla z zaproszeniami i nie bylo takiego tloku jak na innych festynach...:) nawet udalo nam sie kilka fotek cyknac ale niestety nie duzo bo za mlodymi latalismy..:) mlodzi padli nam w drodze powrotnej a ja teraz odpoczywam po tym dniu z butelka wody...:) |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|