Wpisy z tagiem: dzien matki
poniedziałek, 30 maja 2011
plac zabaw
jest i juz stoi.... w ten weekend stanal nasz plac zabaw.. jest mega duzy i sliczny.... tesc odwalil kawal zajebistej roboty...:) w sklepie uwaga ten sam plac kosztowal by nas jak sie dowiadywalismy 8 tys zl...niezle nie... mlodzi pierwszego dnia tlyko hustawki testowali ale i tak im sie podobalo... tescie zostali u nas na noc bo opijalismy plac by dobrze stal hehe..:) tesciowa tez musialam jakos znosic.. dobrze ze juz pojechali bo wczoraj to juz meksyk byl... byli tescie moi rodzice pozniej przyjechala siorka malza z narzeczonym i oni juz sie bali bo za duzo osob bylo...jak dla mnie tez za duzo... nie lubie takich zjazdow rodzinnych... moga byc ale nie u mnie bo bo nie powiem gosciom wynocha kiedy bede miala ich dosc a u kogos to przepraszam pakuje sie i jade..:) obok placu bedzie stal duzy basen dla nas bo od drugich dziadkow go dostali i mega maskotki..:) wiec juz nigdzie jezdzic nie musze bo wszystko mam pod nosem...:) za tydz znowu tesc przyjedzie i beda mi plotek jeszcze robic bo sobie wymyslilam...:) a tesc juz pomysl ma moj tata dal material i pomoze w wykonaniu i moj malz i bede miala slicznie... sasiadow juz skreca jak chodza i plac ogoladaj...nawet z miejscowosci obok przylecial taki dziadki by zobaczyc... mlodym of kors najbardziej basen i piaskownica sie spodobaly z tego wszystkiego..wczoraj byli juz padnieci..ale wczoraj uslyszalam od mlodego tekst "koka mama" i poslal mi lapka buziala...sweeetasne to bylo... a dzis juz jestem z nimi sama i dobrze mi z tym... lubie to choc noc mielismy jakas dziwna bo jakos sie krecili a ja spac nie moglam...ide teraz sie zdrzemne jeszcze...:) p.s. mamom baaardzo spodobaly sie nasze prezenty na dzien mamy...
czwartek, 26 maja 2011
dzien matki
dzis dzien mamy... ja juz dostalam upominek... moje bable razem z tata obdarowaly mnie wisniami w likerze w opakowaniu serduszka...no i masa buziakow...:) dzis dzwonilam do mojej mamy... jej prezent wczoraj przyszedl i jest piekny.. sama bym chciala cos takiego..:) wiecie to juz drugi po ciazy taki moj dzien tylko ze w tym roku mlodzi juz bardziej kumaci i wiedza kim jest mama..:) w zeszlym roku to ich tata mi zyczenia za nich skladal hehe.. wszytskim mamom chcialabym zyczyc wszytskiego co najlepsze !! wczoraj mnie tchnelo i zrobilam mlodym gofry na podwieczorek... byly mega pyszne tylko szkoda ze bez bitej smietany lub dzemu wisniowego..:) ale byl chociaz cukier puder... maluchom smakowalo ze chodzili i mowili am am..:) natomiast pozniej mi dali popis.. polozylam sie na chwile myslac ze ok mam wszytskie szafki drzwi i inne szafki pozabezpieczane i zawiazane wiec nic im sie nie stanie...i tu sie mylilam i to BARDZO.. po 15 minutach zadz malz i tylko to mnie obudzilo.. ide do kuchni a co tam zastaje.. cala gromada siedzi na podlodze wciaga surowy makaron ktory wysypali w ksztacie literek, z szuflad wyjeli wszystkie chochle lopatki i inne gazdzety do gotowania.. na podlodze lazly pokrywki od sloikow oraz stluczony kieliszek do jajka..:) ale mialam sprzatania no mowie wam... ale nie zezloscilam sie tylko powiedzialam ze tak nie wolno i z lekkim usmiechem wzielam sie za sprzatanie.. chcieli mi pomoc bo zaczeli pakowac makaron spowrotem do torebki...ehhh... psy wieczorem skorzystaly bo cala paczka dla nich byla... dzis zamierzam wyjsc z nimi i tu obawa bo malz zasial nowa trwe a oni koniecznie w tym chca kopac... a jak ich odganiasz to leca jeszcze bardziej... ostatnio malz wozil nam ziemie na dzialke a chlopaki za nim ze swoimi taczkami latali... moi 3 mezczyzni hehe..:) bo mloda ze mna grabila ziemie i podlewala pozniej...:)
piątek, 20 maja 2011
chlebek bananowy
pisalam wczesniej o chlebku bananowym... dzis ujrzal swiatlo dzienne... w calym domu pachnie wypiekami a jest pycha i slodki... rano mlodzi beda mieli co jesc... dzis bylismy u tesciow i dostalam gofrownice wiec jeszcze gofry bede mlodym robic..:) tlyko dżem musze kupic... jutro musli na mleku na sniadanko... mlodzi pokochali musli z seri fitella hehe wiec i ja korzystam a oni zajadaja sie nimi... dzis objezdzilam cale miateczko moich rodzicow by kupic chlopcom spodenki... boze nigdzie nie bylo... w koncu dotarlam do 5-10-15 i maja takie do kolan zolciotkie a mloda of kors rozowe...:) zamowilam dzis mamom prezenty... w koncu zdecydowalam sie na eleganckie dlugopisy firmy PARKER z dedykacja ode mnie i malza..:) do tego dostana eleganckie etui i beda mialy... cenie sobie te firme bo sama dostalam kiedys dlugopis i dopoki nie zostal na uczelni bylam cholernie przeszczesliwa ze nim pisze...:) w koncu kazda kobieta musi miec w torebce elegancki dlugopis..:) Pani juz do mnie dzwonila i w tym tyg maja byc... dobrze sie sklada bo za tydz malz leci do tesciow to akurat go da... jedzie z moim tata by we trzech: on moj tata i tesc przywiezli plac zabaw... dzis go widzialam i jest super... pelna profeska... dzis krotko bo chcialam napisac o moim chlebku heheh polecam zrobic go maluchowi gdy nie macie pomyslu... robi sie z pieczeniem 1 i 15 min... i bez drozdzy i zaczynow... po prostu na sodzie...:) ide pic winko i delektowac sie wieczorem z malzem..:) zdroffko drogie panie.. |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|