Wpisy z tagiem: chorobowo
środa, 30 listopada 2011
jestem jestem ale...
nie mam na nic czasu... mlode dokazuja ja mam jazdy w innej miejscowosci i trzeba godz dojezdzac... ale jeszcze tydz i kawalek i egzamin...jazdy wychodza mi spokojnie...chociaz wiem ze na egzaminie zlapie mnie stres jak zwykle...:) mlode ostatnio takie wyciszone sie zrobily ze az milo sie z nimi bawi...tylko jeden nam ostatnio wirusowke zlapal i krew juz w pampersie byla... ja jednak mam jakies nawyki ze szpitala w ktorym rodzilam a pozniej mlode lezaly i wiedzialam co dac i na szczescie mialam to w domu... ale dla pewnosci pojechalismy do lekarza i lekarka smiala sie ze ja to chyba sie upewnic przyszlam...:) tempertaura byla 4 dni i nic wiecej pozniej doszlo rozwolnienie a na koniec krew... bylo nie wesolo bo ja nie spalam te 4 noce i jak zombiak jakis chodzilam... a po tym maratonie mialam do samochodu wsiasc..ale jakos dalam rade.. bylam u tesciow ale tylko z malzem porozmawialismy ja mam czyste sumienie i koniec a teraz jesli oni mnie nie przeprosza to niech nas nie odwiedzaja... bo jak nas nie odwiedza i nie powiedza przepraszam to ja nigdzie nie jade...ot taka moja natura..i tak czulam sie jak intruz w ich domu wiec malz zadbal bym sie nie meczyla i wyszlismy... teraz mlode na malej dietce sa a mianowicie marchew jablko ryz(zastapilam go platkami ryzowymi bo delikatniejsze) troche sie oczyszcza i bedzie ok... ale ostatnio z lekarki prykasu dostaly mleczna czekolade i mialy cala tabliczke spalaszowac bo oslabione byly i fakt jak zjedli ja to odrazu rumience poszly na buzki... ja fanka slodyczy nie jestem i raczej nie dajemy im slodkosci tlyko owoce to jakos to przebolalam ze ten raz moge pozwolic.. wiecie jak chodze na te jazdy to jakos odzylam w sensie psychicznym bo chetniej wracam do mlodych ostatnio mialam tyle sily ze umylam okno przemeblowalam pokoj i umylam podloge...:) i odrazu mi lepiej.. a teraz zmykam robic mlodym krem z kurczaka ziemniakow marchewki i dyni...:) napisze teraz pewnie po egzaminie..
niedziela, 06 listopada 2011
jest dobrze a nawet lepiej...
nie wiem dlaczego ale juz drugi wpis mi zjada i nie pojawia sie.... chorobsko w sensie u mlodych katar poszedl szybko w niepamiec gorzej z matka bo do dzis sie meczy... glowny winowajca ZATOKI i ich okropny bol...teraz juz zostal katar i lekka chrypa a mlode pelne energi nie daja polezec matce.. na groby w niedziele pojechalismy zapalilismy znicze pomodlilismy sie a mlode co robily biegaly.. nie dalo sie postac chwile bo dla nich to byla zabawa pomimo tlumaczen z naszej strony... ale szybko sie uwinelismy i siup do domu omijajac dom tesciow..:) tescie of kors nie wiedza ze bylismy ale matka dzwonila wczesniej i pytala o nas bo jak powiedziala ze ta cala sytuacja jest juz chora...i ze tesknia za nami hahah... dobre.. ale przeprosic nie zmaierzaja bo mysla ze ja mlodsza to powinnam ustapic.. a gucio prawda.. jestem wyjatkowo osoba wyrafinowana i pamietliwa.. niestety przez ten katar i moja chorobe nocnikowanie poszlo sie jeeeb...:) i mlode szybko utracily juz piekne nawyki wolania na nocnik.. ale teraz ostro biore sie pracy na nowo bo widze iwiem ze sa juz gotowi... choroba moja przyniosla tez okropne skutki bo tv gralo im przez chwile by matka miala chwile spokoju ale nie koniecznie ciszy..:D na nowo musze wyruszyc w teren z plastyno kulinarnymi robotkami.. niestety w chwili obecnej nie mam sily i zbytnio czasu by pisac co u nas sie na biezaco dzieje bo moj malzon osobisty zapisal mnie na egzamin na prawko i za miesiac musze byc obrobiona z testami na nowo i z jazda...powiedzial ze mam skonczyc to co zaczelam przed ciaza...:) wiec moje wolne chwile aktualnie spedzam na robieniu testow a w przerwach czytaniu waszych blogow...:) mysle ze do stycznia sie uwine jakos o ile nie dam plamy.. ale tym razem jestem jakos pozytywniej nastawiona do tego niz wczesniej... bo moze dlatego ze jazdy mam z instruktorem mojego malza i ze zdaje w innym miescie.. czas pokaze... moj malzon wygral iPoda.. za 4 dni powinien juz byc i jest dla mnie... moge go sprzedac moge uzywac a za miesiac dostane swoja nokie ktora wychaczylam...:) i jeszcze prezent na gwiazdke... co do mlodych na gwiazdke nie mam kompletnie pomyslu... ubrania ostatnio im pokupowalismy tak ze szafa peka wszystko piekne dostali na urodziny ciuszki moja siorka chce im dac bony upominkowe do smyka wiec napewno jakies ciuszki im kupie znowu zabawki dostali od nas takze moze cos doradzicie dla 2 latka?? wersja meska i zenska of kors..:) odrazu podpowiem ze ciastolina i klocki odpadaja bo to dostana na bank z pracy od nas jak co roku...:) czekam na inspiracje.. a teraz zmykam testy robic w ciszy i spokoju bo w dzien to robie a mlode sie po mnie wspinaja... oni wogole sa fenomenalni a jeden wyglada jak dziecko wojny bo na buzi mega siniak nie wiem skad glowa zdarta od zderzenia z taczka czolo podrapane a on ze chichotem robi fikolki bo sie nauczyl i koniecznie to prezentowac chce ale na krawedzi kanapy niestety... a mloda pwadla w fajny etap bo lala i tylko lala sie liczy ma caly zestaw wozek nosidlo nocnik kremy mydla lyzki butelki pampersyi takie tam... tylko brakuje jej lozeczka ale tatus jej obiecal ze sam zrobi tak jak ostatnio zrobil przesliczny karmnik dla naszych sikorek...:)
środa, 26 października 2011
|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|