Wpisy z tagiem: leniuchowo

niedziela, 01 maja 2011
deszczowo

popsula sie pogoda...

mlodzi dzis spia od rana przynajmniej odpoczna troche... ja tez wyleguje sie od rana pod kocykiem..przyda mi sie herbatka lub kakao..:)

wczoraj bylo jeszcze slicznie bo caly dzien na dworzu bylismy a dzis juz w domu...

wczoraj byla moja mama u nas i sprzatala sobie auto a mlodzi szlaleli przy niej niesamowicie hehe... dala im kolacje i przynajmniej ja chwile odetchnelam..:) a pozniej pogralam z moja siorka w pilke... troche sie wyszalalam przynajmniej fizycznie..:)

malz wczoraj pojechal do tesciow znowu i porozmawial z nimi o moim traktowaniu... podobno chca mnie tratowac normalnie... zobaczymy... jakos w to nie wierze...i nie zamierzam juz sie plaszczyc przed nimi bo ja przez rok sie staralam poprawic nasze relacje a oni mnie olali wiec teraz ich kolej by sie postarac... ja na tym nie strace tylko oni moga sie z wnukami pozegnac bo ja do nich nie jezdze a w zwiazku z tym i mlodzi tez nie... a do nas im nie po drodze...ich sprawa.. powiedzialam ze dopoki dzieci nie bylo bylam super pozniej bylam traktowana tlyko jak ciezarna a teraz to juz wogole sie nie licze... tesc ostatnio wiedzial ze jade na badania i co nawet nie zadzw sie zapytac jak wyniki... trudno... mnie ich zdrowie tez nie bedzie obchodzilo...przyszly maz ich corki jest lepszy bo wiadomo  on dzieci nie urodzi i nie bedzie mial swojego zdania tlyko umie napic sie z tesciem i wogole... a ja to przeciez nic nie robie... mam troje dzieci i duzo wolnego czasu to moglabym jeszcze im pomoc...;/ boli mnie to strasznie bo chcialabym by mnie traktowali tak jak moi rodzice mojego meza traktuja... ale nic... zyje sie dalej..

maj dla nas bedzie ciezki bo czekaja nas szczepienia mlodych i to na dodatek przed samymi chrzcinami u mojej siorki... a u nich niestety zawsze tak jest ze przed jakas wieksza impreza musza cos miec... przykladow mam kilka... rok temu byly chrzciny mlodych a ci normalnie dzien wczesniej trzydniowki dostali i mega goraczka...;/ pozniej mielismy wesele brata mojego malza i mlodzi z dziadkami mieli zostac a tu co rota wirus sie przyplatal... jakby wyczuwali takie imprezy nosem...

dzis musze mlodym wymyslec jakos czas by ten dzien minal gdy juz laskawie wstana... jakos weny nie mam.. dobrze ze wczoraj obiad ugotowalam na dwa dni wiec dzis tlyko odgrzejemy i bedzie ok...

szkoda ze na dwor nie mozna wyjsc.. oby to minelo i znowu zaswiecilo slonko...a wczoraj jeszcze siedzialam przed domem i kwiaty naszych jablonek podziwialam ze juz takie piekne...

O autorze
Lilypie Third Birthday tickers