Wpisy z tagiem: biedroneczki

środa, 03 sierpnia 2011
bierdoneczki.... i nie tylko...

u nas pogoda w koncu sie poprawila... wiec mozemy szalec na dworzu co tez sie odbywa ze schodzimy dopiero na drzemke i wieczorem na kolacje..:)

w weekend mielismy jechac do tesciow na noc ale pojechalismy w niedziele.. u nich pogoda super pojechalismy na odpust dzieciaki dostaly nowe zabawki i byly szczesliwe i wrocilismy na obiad... przyjechala tez siorka mojego malza..nie obylo sie bez klotni bo ja usypiam mlodych i juz dwoje spalo a ta wpada do pokoju jak burza i morde drze na tesciowa moja... jak mi sie cisnienie podnioslo... osobisty przeszedl zamienilismy sie a ja wyzlam na dwor do jego babci i rodzicow...jak sie zapytali czy spia to powiedzialam ze spali by gdyby ktos ich nie obudzil... to ta z wyrzutem do mnie ze ona nic nie mowila to ja szybko opierdolilam i sie zmyla szybciej niz przyjecala... wkurza mnie to ze krzyczy na swoja matke a moja tesciowa gowniara jedna..niech no tylko by tak u mnie w domu zrobila to bym szybko jej powiedziala...

od wtorku byla u nas moja najmlodsza siorka i troche mi pomogla bo z mlodymi sie pobawila a ja skoczylam te holerna trawe w koncu..:) dzis pojechala bo jutro znowu wyjezdza hehe...:)

wzielam sie ostatnio za przeglad naszych fotek i zamowilam 120 do wywolania i az wstyd bo dopiero rok po chrzcinach sie zmobilizowala by wywolac te foty......:)

a mlodzi...hmmm... szaleja.. sa zafascynowani biedronkami ktorych mamy duzo w ogrodzie ...chodza im po raczkach a wczoraj znalazlam w koncu slimka i u nas i robi furore.. hehe... ale najlepszym gosciem u nas byl ostatnio kot... tak mam swojego rocznego kociaka ale on jest taki do naszych mlodych ze nawet z banki sobie daja i buziaki i on im swoje lowy przynosi...je z nimi wszedzie chodzi i zachowuje sie juz tak dostojnie...:)

no to tak w tyg wpadl do nas kociak sasiadow... ganial nam po drzewach z maluchami z naszym kotem sie bawil i myslalam ze pjdzie a on wszedl nam do domu pozniej jadl u nas u tak wdziecznie mruzal mi do ucha gdy mu troche mleczka dalam... chyba tamci go nie karmia bo jak mieska z ryzem dostal i z warzywami po mlodych to zjadl tlyko uszy mu sie trzesly...:) pozniej bawil sie ze mna gdy mlodzi spali... spal na naszym placu zabaw i gdybym go nie odniosla pewnie by zostal bo zle mu nie bylo... narobilam mu fotek bo kocham takie slodziaki i go oddalam... moze zapamieta gdzie mu jesc dali  wroci do nas..:)

dzis spokoj nikogo nie ma malz w pracy mlodzi spia a ja siedze imam chwile oddechu... w niedziele czeka nas znowu pierwsza dluga podroz z mlodymi bo az 200 km w jedna strone... ciekawe jak to bedzie...

O autorze
Lilypie Third Birthday tickers