Wpisy z tagiem: rozwojowo

poniedziałek, 12 marca 2012
poszly mlode do....

mlode byly u stomatologa... ze wzgledu ze mama sie zajela swoim zebem to i mlode zapisala na wizyte.. pani dentystka sie troche wystraszyla ale w milym slowa znaczeniu.. wiec najpierw poszlam ja a za 2 dni mlode... tlumaczylam im ze sa duzi i zabki pani obejrzy... ohh jak pokazywali buzie i zeby i mowili ze pokaza...

w dniu wizyty pojechalismy razem na miejsce troche wczesniej... w poczekalni mlode sie bawily domkiem i samochodami.. gdy dentystka nas wywolala weszlam ja plus jedno mlode a pozostali zostali z osobistym...

najpierw byla chwila placzu a pozniej zauroczenie sprzetem medycznym...:)

i tak po kolei wchodzilam z kazdym... w ostatecznosci mlode maja zeby na 6 zero problemow dostali nagrody...

hehe kiedys nagroda u denstysty byly pasty lub szczoteczki a teraz mloda dostala lalke a chlopaki hot wheelsy...:) i nitke dentystyczna do czyszczenia zabkow...

malzon myslal ze bedzie gorzej ale jestesmy z nich dumni ze tacy dzielni i podobala nam sie obsluga takich pacjentow..

po wizycie udalismy sie do ksiegarni obok i wybralismy w nagrode ksiazeczki bo te co mamy juz wszystkie przeczytane a cos na dobranoc trzeba czytac... wybralismy po 2 sztuki na dupke..:)

osobisty mial tydz wolnego wiec lekarzy zaliczylismy kontrolnie kupilismy mlodym buty wiosenne ktore sami sobie wybrali w sklepie...my tez sobie butki musielismy kupic...takze wszyscy zadowoleni..jeszcze tylko panom kurtki wiosenne trza kupic i wiosno przybywaj...

no wlasnie przybywaj bo chcemy z mlodymi wybrac sie do zoo ktore jest 200 km od nas bo podobno fajne jest i jest tam mini zoo...

a ostatnio sa takie wihury jakby halny nam tu wial... w salonie tez mam halny bo mlode wszytsko wywalaja... na szczescie pozniej to w miare ogarniaja a mi niewielkie sprzatnie zostaje...

apetety przez te wiosne nam wrocily bo  mlode jak zawsze jadly jedno danie tak od jakiegos miesiaca jedza i zupe i drugie...

a mi sie nic nie chce... ostatnio wzielam sie zmobilizowalam i przejrzalam komode w ktorej byly mlodych ciuchy i o boze jakie ja tam male ubrania znalazlam... dobrze koleznka spodziewa sie blizniat to troche mnie odgruzuje...:)

mowa nasza sie rozwija i coraz wiecej sie rozumiemy i bardzo dobrze...

mlody strasznie przezywa bajki i dzis mowi do mnie" mama aba(żaba)"

w bajce zaba wpadla na lod a ten prawie sie poplakal..

osobisty nauczyl stadko jak robi malpka i uwierzcie mi mam w domu 3 malpeczki ktore aly dzien chodza i "uuaa" mowia...

jak chca jablko to tez przyjda i "mamo apko"

fajne sie robia coraz bardziej....

niedziela, 18 grudnia 2011
....

nie zaczyna sie zdania od no wiec ale ja musze....

no wiec..

egzamin oblany niestety nastepny w styczniu ae nie ma co sie lamac...

nie mam weny na pisanie ale sporo sie dzieje...

byl u nas mikolaj mlode zwariowaly bo dostaly resoraki ktore z nimi wszedzie chodza.. nawet obiad z nimi jedza,,, malz z pracy przywiozl 3 worki a w nich klocki lego duplo kazdy dostal skrzynke plus pudelko klockow wiec nasza kolekcja klockow jest teraz ogromna a mlode buduja.. dodatkowo byly slodycze ktore ja przejelam i wyselekcjonowalam te ktore moga jesc ale tez nie naraz wszystko...

bylismy ostatnio na wizycie u pani psycholog i jestem z siebie dumna bo uslyszalam ze osiaganelam sukces wychowawczy...:) moje dzieci pomimo iz nie mowia jeszcze duzo robia rzeczy dla 2 i pol latkow hehe...:) z nocnikowaniem mamy poczekac na lato taka rada lekarki a z mowa do wiosny...:) wiec mamusie nie stresujcie sie gdy wasze dziecko nie mowi w wieku 2 lat czy nie robi na nocnik bo ma jeszcze czas i wszystko po kolei...mlode rozwiazywaly zadania super nawet pamieciowe.. ja w domu nie wymagam od nich Bog wie czego ale robimy to na co mamy ochote a tu okazuje sie ze robia to starsze dzieci...

ostatnio przechodzilam ciezki czas bo u mnie w domu rodzinnym bylo troche problemow na szczescie juz jest ok..to prawko i swieta..

swieta... nie czuje ich magii gdyz pogoda taka jaka widac czyli sloneczna a ja w polarze biegam po dworzu.. a wogole jakos tak nic mi sie nie chce... maz od czwartku w domu dzis jeszcze tylko jest w pracy i od jutra do konca roku jest w domu...

w pon moze ubierzemy choinke to jakos moze sie to zmieni... wigilie spedzamy u siebie jak zwykle a pozniej sie okaze kiedy jedziemy do moich rodzicow a kiedy do tesciow... ostatnio u nas byli i moze jakos sie ulozy...czas pokaze...

mowie ze zobaczymy gdzie pojedziemy bo ja ledwo mowie i kijowo sie czuje bo tak mnie zoladek boli... nawet mi sie gotowac nie chce dopiero co bigos swietczny zrobilam...a jeszcze porzadki i gotowanie.. okropnosc..od jutra maz mi pomoze bo narazie tone w stertach prania...a to dzieciece a to nasze a to cos i tak w kolko....:)

a a narazie ide bo kolejne pranie wstawilam a i musze obros wyprac... mlode spia a pozniej bedziemy szalec... jeszcze pieczenie piernikow przed nami hehehe...:)

podejrzewam ze napisze po nowym roku wiec gdyby cos zycze wszystkim czytelnikom wszystkiego najlepszego duzo spokoju zdrowia pociechy z dzieci i mezow oraz wielu łask Bożych i szczescia w nowym roku...

 

poniedziałek, 03 października 2011
jest dobrze a nawet lepiej...

katar poszedl w zapomnienie.. kaszelek tez bo dziadek poratowal nas kupujac fenomenalny syropek.:)

a u nas mlodzi sie rozgaduja i usmiecham sie gdy cos powiedza..

w sobote bylismy z malzem u znajomych na parapetowce.. alez zem sie wybawila i napila.. maz na szczescie sie mna pieknie zajal.. babcia w tym czasie siedziala z mlodymi ktorzy poszli spac przed naszym odjazdem hehe..:) a od rana mlodzi mieli jakies problemy brzuszkowe bo nie wyrabialysmy z babcia by ich przewijac..;/ mi sie w glowie krecilo ale coz rola matki nawet po imprezie jest konieczna.. do poludnia mi przeszlo...

mlodzi za to dokazywali i mialczeli ze i babcia juz myslala ze wyjdzie z siebie..zadzwonila do dziadka i gdy skonczyli rozmowe mlody wypalil do niej ''gdzie dziadzio?'' hehe..

pozniej mloda latala za babcia po dzialce i krzyczala"baba ide"

oni zaczynaja byc coraz bardziej komunikatywni..

jedza juz zupelnie samodzielnie nic ich nie karmimy... jaka to ulga gdy stawiam talerze i daje lyzke hehe...:) lub widelczyk.. ostatnio zdazylo sie nam zjesc wspolne sniadanie i ja jadlam cieple jedzonko a nie jak to zwykle ze zimne i ja na koncu..:)

jeszcze dwa tyg i w domu bede miec dwulatki... och juz teraz widze zmiany w ich zachowaniu a podobno robi sie coraz lepiej...:)

boje sie troche tej calej imprezy wiecie wyszlo nam juz ok 20 osob w tym bez rodziny malza narazie bo niewiem czy ktos od nich ma zamiar przyjechac... jak dojdzie do tego to uzbiea sie nam ze 30 osob... niezle... a rodzina sie powieksza caly czas... na komunie bedzie juz z 50 osob jak tak dalej pojdzie hehe...:)  ale moze bedzie dobrze... jak pogoda dopisze to chociaz na dwor dzieciaki beda mogly wyjsc...:) a troche dzieci jednak bedzie...ale to dobrze bo jakby byli sami dorosli to mlodzi by zbzikowali..:)

w grudniu malzon stweirdzil ze kupi mlodym kolejke bo palaja taka fascynacja do pociagow ze gdy tomek sie zaczyna to oni siadaja i mowia ciuf ciuf brrrr heheh... ale nie ze elektryczna by za latwo nie bylo tlyko powiedzial ze drewniana bo wiecej wyobrazni musza uzyc by sie pobawic a i mozna ja super rozbudowywac hehe...:) czyli od grudnia nie bede miala ani dzieci ani meza hehe...

a teraz zmykam bo musze aczac ogarniac dom... mazlon ma glupie zmiany teraz i niestety musze poki co sama robic.. a niestety tydz temu mylam ona a juz sa okropne bo mlodzi wszezie te male paluszki wsadza...a pozniej tylko slysze"myj myj" :)

 
1 , 2
O autorze
Lilypie Third Birthday tickers