Wpisy z tagiem: pogodowo
czwartek, 28 lipca 2011
zajecie na deszczowy dzien..:)
Niestety pogoda dalej jak pod psem...:( ciagle pada i pada... mam juz dosc bo nie mozna wyjsc ale my sie deszczu nie boimy... hehe... w pon zdjeli mojemu malzowi juz gips teraz ma znowu wizyte i musi rehabilitowac te reke ale boli go jeszcze...ale jak to moj malz we wtorek juz trawa go wkrzala wiec wzial kosiarke i zaczal ja kosic... a wiadomo jak skosil to i zgrabic by wypadalo by do butow sie nie przyczepiala i do domu nie nosila...ale ze kosi wieczorem odlozylismy grabienie na drugi dzien... wczoraj lało od rana wiec lipa z tym grabieniem... mlodzi poszli spac a jak wstali wszamali bigosik z cukini i doszlam do wniosku ze co mamy siedziec w domu poki nie pada... zalozylismy kaloszki kurtki przeciwdeszczowe i jazda.. zaczelismy grabic trawe... ale bylo wesolo... mlodzi wzieli swoje wiaderka grabki lopatki i taczki ja wzielam duze grabie i taczke i do dziela... pograbilam trawe szybko a oni co rozgrabiali mi moje kupki trawy i smiali sie okropnie... pozniej poszli gmerac w kaluzach... gdy ja zaczelam ukladac trawe na taczce to przyszli do mnie i mi zaczeli pomagac hehe... brali w te male raczki trawe i na taczke wrzucali...:) albo na swoje taczki... milo miec takie pomocne dzieci..porobilam im fotki przy duzej taczce i jak pracuja by tatusiowi pokazac... malz jak wrocil to sie smial ze ogrodnicy mali rosna..:) a oni zaczeli mu po swojemu opowiadac co robili i pokazywali zdjecia... kochani sa... po wysilku godzinnym jakim jest grabienie i zbieranie trawy(of kors calej nie zdazylismy zrobic bo padac zaczelo) poszlismy na drugi obiad do domu... po obiedzie matka doszla do wniosku ze trzeba by cos porobic i co wyciagnelam mlodym ich zestawiki z ciastolina ktora dostali rok temu u nas w pracy i do dziela.. alez zabawa byla i kupa smiechu... klieki kulki dlubali w niej a pocztaku a pozniej zalapali o co kaman i jak wpadli w rytm to skonczyc nie chceli... musze im cos dokupic z ciastoliny... jak tatus wrocil z pracy dostali ciasto drozdzowe i wszamali po 2 kawalki kazdy i po kubku kakao wypili... a za godz wtrynili jeszcze miske kaszki mannej na gesto...:) łakomczuchy.. dzis od rana tez latali i od rana gdy ja otwieram oczy widze 3 buziunie i slusze a kuku to serce ieknie pomimo ze jest to godz 7 rano...:) dzis narazie nie pada i zobaczymy moze dokonczymy grabienie... p.s. w niedziele bylismy u moich rodzicow i byla tez moja chrzesnica.. mlodzi dostali swoj obiadek na swoich miseczkach i o dziwo nie narozwalali zjedli lanie i poszli w kime... tatus ich uspil a ja moglam sie pobawic z moja chrzesnica hehe... rozwydrzeniec maly ale kochany... upieklam mamie pyszna szarlotke ktora poszla raz dwa.. jak upieklam to sama zjadlam az dwa duze kawalki mlodzi zjedli dwa kawalki i malz i w ciagu jednego dnia pozlo u nas samych pol blachy... dobrze ze zdazylam drugie pol dla rodzicow zachowac heheh...:) teraz mam ochote upiec dla moich lakomczuchow sernik babci mojego malza z nutella i herbatnikami...mmm pycha ale ja powiedzialam ze musze szcze z 5 kg schudnac by miec wage dla mnie dobra...:) a teraz ide bo musze porzadki w kredkach mlodych porobic i poukladac je w jednym miejscu.. od rana sprzatam i powoli efekt mnie zadawala...:) milego dnia drogie panie...
czwartek, 05 maja 2011
walke czas podjac...:)
pada deszcz jest okropnie zimno... mlodzi od dwoch dni wariuja w domu i wymyslamy nowe zabawy... w modzie jest ganianiae za bankami hehe... kochaja gdy puszczam banki mydlane a oni moga je lapac... druga zabawa to pomysl taty... kupilismy ostatnio chipsy w puszkach i to one robia furore bo mlodzi biora i bawia sie albo w mikrofon albo biora pileczki i wrzucaja je do srodka i wyjmuja...tatus powiedzial ze nauczy ich jeszcze wykorzystac te puszki do gry w golfa hehe bo sie fajnie nadaja... planuje dac im ciastoline do zabawy bo juz od prawie pol roku czeka na nich..okaze sie co moi plastycy potrafia robic...:) fajna zabawa dla nich okazalo sie rowniez to ze mama bierze reklamowke i w nia dmucha by ta latala... smiesznym widokiem jest to gdy oni probuja mnie nasladowac hehe.. ciesze sie ze taka wyobraznia zaczeli pracowac hehe ale wole jak jest cieplo bo wtedy wywalalm ich na dwor i w domu jest czysto a tak to ani prania wstawic ani zmywarki oproznic...dobrze ze ugotowac jeszcze daja.. chyba wiedza ze to dla nich jest... o dziwo apetyty ruszyly na dobre ze zjadaja dwa obiady bo pierwszy swoj tak o 14 a drugi o 16-17 jak tata wraca z pracy...co w momencie wychodzenia na dwor sie zmieni bo wtedy jedza mniej...bo wiecej po dworzu lataja...i wiecej ich interesuje.. ostatnio minelo te magiczne dwa lata od usg gdzie sie o nich dowiedzielismy i lza sie zakrecila w oku... bo jak patrze na buzie rozesmiane i takie madrale ktore mowic zaczynajaa przed chwila byli tacy niewielcy bezbronni to wzruszam sie... szczegolnie gdy podchodza do mnie i daja takie obslinione buziaki...:) albo przychodza do mnie na kolana z ksiazka w reku to slodziaki kochane... wiecie nie zaluje ze zdecydowalam sie tak wczesnie na dziecko bo wtedy wiem ze moglabym nie miec ich razem... ehh... rozpisalam sie troche... w pt malz znowu do tesciow rusza...i znowu caly dzien go nie bedzie..tym razem samochod jedzie do mechaniora wstawic... dzis wzielam maszynke i obcielam wloski mlodemu bo grzywe juz mial dosc dluga... nawet szybko poszlo bo 10 min i po sprawie.. w nagrode dostal czekoladke za grzeczne zachowanie..:) biore sie za odsmoczkowanie swoich latorosli bo najwyzsza pora.. mam dosc biegania za smokami.. i tak w dzien ich nie potrzebuja a smoki sa tylko w lozkach ale to i tak spory klopot szczegolnie w nocy...tlyko musze cos w zamian im wymyslec.. mlodej dam spinki do wloskow a panom jakies autko trza wymyslec w zamian za nunki..:) trzymajcie kciuki za owocne prace.. niestety moje potworki maja ciezkie charakterki wiec bedzie ciezkawo jak sie domyslam... nastepna relacja juz z placu boju...
|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|