Wpisy z tagiem: dzien babci i dziadka
poniedziałek, 30 stycznia 2012
w nowym roku...
jestesmy w tym nowym roku... troche zalatani i odrobine juz zmeczeni... niespodzianka o ktorej pisalam to byla zmiana samochodu... sprzedalismy nasze autko i kupilismy nowe i niebo lepsze...i to ja go wypatrzylam a malzon zadowolony...:) w styczniu prawko znowu oblalam... za chwile kolejna proba.. moj tata sie uparl ze mam robic i robic wiec wyjscia nie mam i musze sie meczyc...:) moze kiedys mi sie uda...hehe co u nas?? mlodzi powoli rozklecili sie zmowa mozna juz sie z nimi jakos dogadac i nawet sporo zrozumiec ale to jeszcze to ten efekt... a tak to rozrabiaja przytulaja kloca sie i bija i caluja.. tak zmiennie.. :) ogolem jest milo.. dzien babci i dziadka mlodzi spedzili z moja mama bo my jezdzilismy na jazdy i szukac autka ale prezenty z postaci kalendarzy z fotkami sie spodobaly... ostatnio mielismy troche przygod gdyz myslalam ze mlody mial noge zlamana bo utykal dwa dni i mowil ze go boli ale lekarz powiedzial ze symulowal bo nawet lekarz nie wiedzial gdzie go boli i na jakie badanie go wyslac...:) a pozniej mloda odstawila ze mi serce stanelo na chwile... dziecko na moich rekach sie zachlystnelo i juz sine bylo ale szybka pomoc ze strony meza i moje opanowanie i pierwsza pomoc udzielona ale krew juz z nosa poszla... uwierzcie mi ze cala noc czuwalam czy cora oddycha i przeplakalam pol dnia... a ona na szczescie szalala z tata i bracmi na dworzu na sankach...:) ogolem czas nam leci... bylismy teraz na urodzinach kolezanki dzieci i jak wrocilismy to bez kolacji poszli spac bo tacy zmeczeni byli... w te sobote ruszamy na sale zabaw z ta wlasnie kolezanka i znowu bedzie ubaw hehe... teraz znowu troche mnie tu nie bedzie bo to prawko a jeszcze z mlodymi zaczynamy chodzic na basen... mamy super aqua park 5 min od nas wiec mlode beda tam szalec...:) mam tylko jeden maly problem z mlodymi a chodzi o jedzenie.. kiedys mogli wciagac jedzenie az uszy sie trzesly a teraz pol danio zjadaja na sniadanie lub jedna kielbaske... o kaszy nie wspomne bo jej nie chca jesc i nie lubia kaszy...z obiadem to samo.. kiedys miseczka taka z tomme tippe zniakala w chwile a teraz pogrzebia widelcem i odchodza od slotu...:( a ja sie wkurzam bo nastalam sie w garach a tu lipa.. moze cos poradzicie?? a dodam ze moi lubia jesc wszystko i nie maja problemow bo ostatnio np zupa ze szpinaku i brokula byla zjedzona super...moze kiedys sie to zmieni... to tak po krotce co u nas... jestesmy zyjemy tylko zycie od poczatku roku tak nam szybko mija...:) moze niedlugo nam zwolni... ale zobaczymy to w kolejnych miesiacach... choc juz sie wesolo zapowiada bo mamy kolejny roczke tym rzem moja chrzesnica mamy komunie wesele i nie wiemy czy chrzciny nam nie wpadna... pozdrawiam zimowo i snieznie ale cieplutko...:) |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|