Wpisy z tagiem: chrzesniak
piątek, 10 czerwca 2011
oragnizacyjnie i wyjazdowo
dni sa teraz takie same... czasami zastanawiam sie czy to juz rutyna...?? mlodzi spia jak to zwykle o tej porze bywa ja siedze z herbata i nie wiem co robic...tak tak moze to dziwne ale przy takim stadzie sa chwile ze nie masz co robic bo obiad zrobiony pranie zrobione naczynia sie myja... mam wtedy chwile by odsapnac... za dwa dni mamy impreze... mam nadzieje ze dzis przyjdzie zamowiona sztka bo jak nie to lipa bedzie... w taka pogode to mi sie nie chce jechac bo jak pomysle o ilosci tobolow jakie musze zabrac plus jedzenie i picie na droge..te sterte pampkow zabawek(mlodzi nie ruszaja sie bez zabawek z domu) to wlos mi sie jezy na glowie... ale coz powiedzialo sie A to trzeba i B... dobrze ze nastepne chrzciny mamy blizej nas juz... bo teraz to i kurtki przeciwdeszczowe i jakies bluzy i spodnie i jakies koszulki gdyby sie ubrudzili...wszyscy mi mowia ze zorganizowana jestem nawet ostatno w przychodni to slyszalam... po takich wyprawach jakie juz mialam z nimi juz liste mam w glowie tlyko niektore rzeczy sie zmieniaja... :):) na dodatek musze cos mlodym wymyslec na obiad bo jak to mlodzi jak gdzies jade nie dadza matce odpoczac i nie zjedza obiadu co go ktos zrobi... musi byc matkowe...czy jade do babc dziadkow czy cioc i wujkow to i tak musze gotowac...tak moje dzieci kochaja moja kuchnie... dzis rybka makrela wedzona w sosie koperkowo jogurtowym z kluchami...:) i micha poszla... ahh musze pochwalic moje dzieci juz jedza sami obiady bez brudzenia..:) wczoraj ani jeden ziemniaczek ani kawalek kurczaka nie upadl na podloge... tylko z widelca(tak tak sztuke jedzenia sztućcami maja opanowana juz) prosto do buziek... tylko ogoraski kiszone lapka jedli ale to wybacze bo sama tak potrafie jesc..:) wiec moge juz jechac i dac dzieciom miski lyzki i widelce..:) teraz bedziemy uczyc sie plynnych zup jesc z lychy...:) za dwa tyg odwiedza nas znajomi z corcia mlodsza o 2 miechy od naszych... a ze znaja sie od malego i to jeszcze z brzucha bo pracowalysmy razem i w ciazy sie odwiedzalysmy... to nie maja problemu ze nie zaakceptuja kolezanki... ostatnio sie tulili gdy byla u nas...:) na koniec chce podziekowac Esperanzie za plytke..wczoraj doszla i odrazu trafila mi do gustu... mlodzi spali a ja delektowalam sie muzyka i piesniami... kochana dziekuje...:)
wtorek, 07 czerwca 2011
rece opadaja...
pada pada deszczyk...:) wczoraj mlodzi po deszczu biegali... dzis nie padalo... dzis doznalam cholernego szoku i serducho stanelo mi w miejscu...a mianowicie wypuscilam na chwile naszego duzego psa... co dzien tak robie i mlodzi go kochaja bo przytulaja i ciesza sie gdy ten lape wyciaga by dac czesc... no i dzis tak zrobilam bo byla moja mama u mnie...no i mlodzi biegali smiali sie i wesolo bylo... do czasu.. zawolalam psa by wszedl do kojca i otworzylam bramke a mlody do niej lecial i pies... niestety pies mial wieksza sile uderzeniowa i mlody owinal sie wokol wlasnej osi i pierdyknal na ziemie... glowa zdarta a ja lzy... dawaj na rece i po lod do domu... wiecej go nie wypuszcze... pies niewinny bo sluchal pani by wejsc do budy ale mlody za bardzo ciekawski byl... pozniej juz po przytulaniu i obserwacji polecial i co wlazl na sterte cegiel... wszedzie go pelno... a rano malz przez przypadek zapomnial zamknac sypialnie i mlody wpadl miedzy lozko a sciane... i to najlepsze te wszystkie perypetie zdarzaja sie tlyko jednemu mlodocianemu..:) nie mam sily do niego...a reszta za nim... ostatnio bylam w kuchni a w pokoju cisza zapdal wchodze a tu wszyscy skacza po kanapie i sie ciesza...ehhh... dzis w koncu podcielam wlosy i znowu mam krotkie ale takie by zwiazac je jeszcze w kite..:) wczoraj mialam takie fenomenalny dzien... mlodzi grzeczni ja tworzylam w kuchni... ugotowalam im zielone szparagi zrobilam chelebk bananowy i zrobilam salatke owocowa...pokroilam im pomarancze arbuza jablko truskawki i nektarynki w kostke i w miseczki im dalam... ale sie zajadali...ja tez... dzis za to sosik z mieskiem i warzywami...no i kluchy ktore moje szkarby kochaja...:) wczoraj malz przywiozl kuchnie i dzis rano jak wstali byl szok ale wielka radosc i zaczelo sie wspolne karmienie i gotowanie..:) w niedziele mamy chrzciny wiec mega wypad sie szykuje... nie moge sie doczekac ale tez wiem ze to bedzie meka bo to wszytsko w godzinach drzemki mlodych sie ma odbywac... a jak ci sie nie wyspia to prze............dzien bedzie...i pewnie szybko sie zmyjemy z imprezy...:(
poniedziałek, 23 maja 2011
maj miesiac wizyt...:)
wczoraj mielismy gosci... mlodzi szczesliwi bo chrzesni (w sumie byl chrzestny mlodego jednego i chrzestny mlodej) powiekszyli ich kolekcje zabawek... dostali taczki z rzeczami do piasku ubranka zestaw do piasku znowu lalke i znikopis... mloda odrazu usiadla do pisiu pisiu:) bo chlopaki klockami sie zajeli... a jak wyszlismy na dwor to szleli cala 4... bo moj chrzesniak to smacznie spal... spodobal mu sie u cioci i wujka lezak FP i moja siorka postanowila go od nas odkupic.. wiec zostal mi jeszcez tylko jeden na sprzedaz bo jeden poszedl na allegro...:) mlodzi za pomoca mamy sprzeadli tez swoje zabawki ktorymi sie juz nie bawili i tym sposobem maja niezla kwote na lego duplo... teraz szukam jakiegos fajnego zestawu... kazdy juz dostal jeden zestaw z pracy od nas na gwiazdke a teraz chcemy te komplety poszerzyc...:) plus jeszcze laptopiki im zamowic na DD..:) wiec zabawek mi ubylo i lezakow ale zaraz znowu przybedzie... z reszta po jednej wizycie wystarczy bo zawsze im ktos cos przywiezie i ja tylko pozniej im wymieniam zabawki.... jeszcze musze basen zamowic im na dzialke od moich rodzicow na Dzien dziecka...bo plac zabaw za kilka dni juz stanie i bede miala raj... malz im w sobote rozstawil namiot bo u nas nie ma cienia na dworzu i lipa jest gdy chce im sie pic czy jakies ciacho zjesc a teraz maja duzo cienia bo cala 5 sie tam miescimy... ja wczoraj padlam bo zrobilam mega obiad a pozniej z malzem sie troche pocielam... na szczescie jest juz dobrze i nawet mnie przeprosil wiec jest ok... mlodzi sa zaskakujacy wpadli w taki fajny etap ze zajmuja sie soba.... wczoraj oczarowani byli dzidzia ktora rechotala do nich niesamowicie... w sobote byla moja siorka z corcia i zapowiedziala nam ze znowu chrzciny sie szykuja nam... ojj wesolo...a moja chrzesnica to taki rozdarciuch jakich malo... wspolczuje mamom kolkowcow... ja bym chyba padla gdyby moi mieli takie problemy... olguska przepis for you na chlebek Składniki:
W dużym naczyniu wymieszać roztopione masło z rozgniecionymi bananami. Wmieszać cukier, roztrzepane jajko, wanilię. Na końcu dodać mąkę wymieszaną z sodą i szczypta soli. Wymieszać. Piec przez godzinę czasu w piekarniku nagrzanym do 170°C, w formie keksówce o wymiarach 10 x 20 cm. smacznego!!!!!! :D p.s. jakbys chciala to mozna namoczyc rodzynki zurawine czy inne daktyle... mozna orzechow dodac wedle uznania... ja pierwszy raz robilam z przepisu ale teraz mam zurawiny dosypac...:) |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|