Wpisy z tagiem: podworkowo

środa, 01 czerwca 2011
kolejne swieto dzien dziecka....:)

dzien dziecka... nie jest to pierwszy nasz taki dzien bo rok temu juz byl... dostali wtedy zabawki a od ciotek sloiki i pampki... w tym roku dostali ubranka na lato... od dziadkow jednych plac zabaw a od drugich basen i mega pluszaki...:) my standardowo kaske od jednych i drugich dostalismy..:) od nas nie wiem co dostana... jutro zobaczymy...

sprzedalam juz lezaki wszytskie dom odgruzowany z ubranek ktore tez poszly na sprzedaz zabawki interaktywne dla mlodszych bejbikow tez sprzedane wiec mlodzi dostana cos fajnego za to bo to ich pieniazki sa...:) tylko musze wymyslec co...

w zeszlym roku bylo latwiej cos kupic bo teraz to nie wiem co i jak...moze malz cos wymysli... jutro mamy szczepienie wiec po przychodni cos napewno wymyslimy.. najelpsze jest to ze mamy wizyte o 7.50 8.00 8.10 a o 8.30 ma moja siorka z corcia..:) jutro ma przyjsc do nich prezent dla malej... zamowilismy jej grzechotke FP taka smieszna cudasna... niestety w sklepach u mnie nie ma takiego wyboru dlatego zamowilam kurierem...

mlodzi spia a ja delektuje sie chwila i spiewem ptakow... cudnie jest mieszkac pod stolica w domu a nie bloku... teraz to doceniam chociaz moj malz caly czas mi to powtarzal ze w domu fajniej...

nasza dzialka zaczyna przypomnac dzialke... to co bylo fotkach to tylko kawalke bo jeszcze drugie tyle mam do zagospodarowania... mysle nad jakims malym ogrodkiem takim dla nas...

za dwa tyg jedziemy na chrzciny i juz mi sie nie chce....nie lubie zjazdow rodzinnych bo moje dzieci takie niespokojne sie robia...dobrze ze to tylko kilka godz..

ide opalac sie na slonku bo na chrzciny malz kupil mi superasna bluzke z odkrytymi plecami a ja noszac rozne t-shirty opalilam rozne wzory na plecach hehe..:)

czwartek, 26 maja 2011
dzien matki

dzis dzien mamy... ja juz dostalam upominek... moje bable razem z tata obdarowaly mnie wisniami w likerze w opakowaniu serduszka...no i masa buziakow...:)

dzis dzwonilam do mojej mamy... jej prezent wczoraj przyszedl i jest piekny.. sama bym chciala cos takiego..:)

wiecie to juz drugi po ciazy taki moj dzien tylko ze w tym roku mlodzi juz bardziej kumaci i wiedza kim jest mama..:) w zeszlym roku to ich tata mi zyczenia za nich skladal hehe..

wszytskim mamom chcialabym zyczyc wszytskiego co najlepsze !!

wczoraj mnie tchnelo i zrobilam mlodym gofry na podwieczorek... byly mega pyszne tylko szkoda ze bez bitej smietany lub dzemu wisniowego..:) ale byl chociaz cukier puder... maluchom smakowalo ze chodzili i mowili am am..:) natomiast pozniej mi dali popis.. polozylam sie na chwile myslac ze ok mam wszytskie szafki drzwi i inne szafki pozabezpieczane i zawiazane wiec nic im sie nie stanie...i tu sie mylilam i to BARDZO.. po 15 minutach zadz malz i tylko to mnie obudzilo.. ide do kuchni a co tam zastaje.. cala gromada siedzi na podlodze wciaga surowy makaron ktory wysypali w ksztacie literek, z szuflad wyjeli wszystkie chochle lopatki i inne gazdzety do gotowania.. na podlodze lazly pokrywki od sloikow oraz stluczony kieliszek do jajka..:) ale mialam sprzatania no mowie wam... ale nie zezloscilam sie tylko powiedzialam ze tak nie wolno i z lekkim usmiechem wzielam sie za sprzatanie.. chcieli mi pomoc bo zaczeli pakowac makaron spowrotem do torebki...ehhh... psy wieczorem skorzystaly bo cala paczka dla nich byla...

dzis zamierzam wyjsc z nimi i tu obawa bo malz zasial nowa trwe a oni koniecznie w tym chca kopac... a jak ich odganiasz to leca jeszcze bardziej...

ostatnio malz wozil nam ziemie na dzialke a chlopaki za nim ze swoimi taczkami latali... moi 3 mezczyzni hehe..:) bo mloda ze mna grabila ziemie i podlewala pozniej...:)

czwartek, 19 maja 2011
wizyt ciag dalszy...

Pogoda sie w koncu odmienila i dobre bo ile mozna siedziec w domu..:)

mlodzi harcuja od rana wieczora z wlaczeniem drzemki... dobrze ze spia dwa razy dziennie czsami tylko raz ale spia... smoki to juz historia i tak sie ciesze...ale zabawna historia sie ostatnio zdarzyla.. a mianowicie

pare dni temu odwiedzila mnie moja siostra z chlopakiem i ich corcia... mlodzi szaleli bawili sie i bylo wesolo...do momentu gdy mala siorki nie zaczela plakac bo bolal ja brzunio.. zaczelam jej pomagac masowac ugniatac robic cieple oklady az w koncu sie udalo...

gdy siorka zaczela sie zbierac do domu polozyla mala do fotelika mlodzi zaczeli sie nia strasznie interesowac bo plakala... nagle moj syncio ukucnal przy niej wzial w lapke monia i sprobowal co to a nastepnie dal jej do buziulki... w tym czasie mloda bujala fotelik... gdy mala nie chciala monia to mlody wzial paleczke i delikatnie jej wsunal do buzki i ta zaczela ja ssac hehe a my mialysmy niezly ubaw..drugi mlody czyli chrzesniak siorki nie pokazal zainateresowania maluchem tylko wzial swoje figurki zwierzat i sie nimi bawil..:)

udalo sie nam nawet zatrzymac te chwile w aparacie... :)

zbliza sie dzien dziecka a ja musze wymyslec cos dla 6 dzieci... dla swoich juz mam upatrzone laptopiki ale jeszcze zostaja moje chrzesniaki...cos wymysle... jeszcze po drodze dzien matki a ja nie mam pojecia co dac mojej mamie i tesciowej... myslalam by kupic dlugopis parkera z dedykacja grawerowana ale mysle...

jutro zamierzam piec chlebek bananowy..zobaczymy czy mi wyjdzie...oby... dzis mlodym zrobilam paste jajeczna ze szczypiorem.. jutro rano beda mieli co jesc na drugie sniadanko...jutro tez czekaja nas zakupy..przerazilam sie ostatnio gdy okazalo sie mlodzi maja ma po 1 parze spodenek!! szok... musze ich jutro obkupic..bo ostatnio wyprzedalam za male ubranka ale zapomnialam przejrzec obecne rozmiary ciuchow..:)

a teraz ide spac.. malza brak bo niestety w pracy...wraca dopiero za 2 godziny...

 

a i czekam na paczke.. zamowilam w koncu mlodym plecaki ze smyczkami... wtedy bedzie latwiej chodzic na spacery...

dobrej nocy...

 
1 , 2 , 3
O autorze
Lilypie Third Birthday tickers