Wpisy z tagiem: ortopeda
środa, 30 marca 2011
jetesmy po ortopedzie...alez pan doktor ie zachwycal... wszytsko jet super i mlodzi chodza jak powinni..:) i powiedzial ze: - dobrze robilimy ze nie uczylismy dzieci za rece chodzic bo to prowadzic to powaznych problemow pozniej - ze nie chodzili w chodzikach - ze ich nie zmuszalismy do chodzenia... - ze dalismy sie im wyraczkowac wiec drogie mamy jesli to czytacie to pamietajcie dziecko samo decyduje kiedy chce isc na nogi a nie wy...i otoczenie...u mnie tez kazdy mowil a bo moj/a chodzili juz duzo wczesniej... mnie to ogolem dynda co kogo dziecko robilo a ja mam swoje teorie ktore lekarze zawsze potwierdzaja...:) zalecenie za to ortopeda nam mile wypisal: -dalsze spacery i wystawianie na slonko -opieka jak dotad no i kontorla za rok hehe:)
jutro moja wizyta u gina... hehe zobacze sie z nim od porodu... dzis mlodzi ie wylatali po dworzu na maksa bo rozlozylam im koldre na trawce dalam zabawki a oni i tak za pieskami biegali.... w koncu odwazyli sie po dworzu sami chodzic :0 bo przy samochodzikach to juz biegali hehe...ale wyszlo im to na dobre bo posadzilam ich na kolderce przynioslam zupke i zjedli wiosenny obiadek na dworzu i chyba znalezlismy apetyt... pietruszko moja mlodziez spi calymi nocami odkad 4 miesiace skonczyli hehe wiec tu mam dobrze akurat..:)
wczoraj moja cora baaardzo mnie wystraszyla bo budze sie rano a ona przescieradlo w krwi body tez i placze.... myle co ona zrobila biore ja rece a tu krew w buzce..:( okazalo sie ze gwiazda rozciela sobie porzadnie jezyk i spuchl jej ze wczoraj tlyko pila i nic nie jadla...hmm no po za czekoladka ktora dziadek pozniej przywizol hehe..:) i torbe sokow i owocow.. moj tata uwielbia ich rozpieszczac ale soki owoce nie slodycze... no chyba ze jakis kinderek i tyle... bo wie ze oni nie jedza slodyczy no i pampki nam przywiozl i dobrze bo akurat sie konczyly hehe... pomogl mi mlodych umyc nakarmic i spac polozyc i byo wesolo bo dziadek przatal klocki za nimi a oni wysypywali je na nowo..:):) ide bo malz ma wolne i bedziemy nasza karete naprawiac... a pozniej na zakupy...pozdrawiam slonecznie..
poniedziałek, 28 marca 2011
apetyt pilnie poszukiwany...
na dobre choroba nas opuscila i od 2 dni mlodz wyszli na swiat znowu.. wczoraj nazwalabym to raczej przewierzeniem bo tata mlodych stwierdzil ze pol godz i tak tez bylo... dzis juz bylo lepiej bo odzinka i to jaka... musielismy isc do sklepu a jak na zlosc...spsula nam sie nasza kareta... zapakowalismy mlodych do naszego dylizansu wyprowadzamy za furtke a tu lipa bo linka pekla... no zesz kurwa mac se mysle.... malz mowi dawaj w spacerowki ( na chwale boza kupilismy kiedys blizaniaka i pojedynke na podroze) i taszczy obie karety... wsadzamy dwoje do jednego a jedno mlode do pojedynczej i co... okazuje sie ze lipa bo i pojedynka sie spsula..:( to juz wogole dupa... a do sklepu trzeba jakos isc.. mlodzi niestety jeszcze nie chodza na takie dystanse jakim bylby kilometr do sklepu i z powrotem... wiec mysle mysle i mowie malzowi by znosil szybko rower mlodego... zapakowalam go w rowerek.. alez mial radoche gdy jechal do sklepu hehehe my z reszta tez bo jak na zlosc my w jedna krecilismy a on jako dziecko myslace chcial jechac po swojemu niestety to gdzie indziej oznaczalo nie tak jak matka czy ojciec chce.:) dwoje przypatrywalo sie opisanej sytuacji... w czwartek zamierzamy cala gromade zabrac na rowery.. to dopiero bedzie wyzwanie.... :) ale wiem ze sie da.. niestety przez te chorobsko moim bablom zaginal apetyt ktory jest pinie poszukiwany!!!! jak by ktos go widzial to prosze... nie moge juz wytrzymac bo wyginam sie codziennie przy kuchni i dogadzam jak ksiadz magdzie a oni nic... nawet ukochany krupniczek nie przeszedl... kolacje tez na sile musze im dawac by cos zjedli... rano butle jeszcze jakos zjedza ale te ledwo. pozniej drugie sniadanie tez jak jest serek to super ale jak kanapeczki to znowu wybrzydzanie... zalamka mnie lapie...oby im to minelo i by sie znalazl ten apetyt....
w tym tyg jedziemy do ortopedy... zobaczymy coz nam nowego powie po za tym ze nasze dzieci chodza... ale dokladnie to chodzio kontrole czy krzywicy nie maja i czy stopy ok stawiaja... ot taka kontrola... zobaczymy czy mozemy chodzic w normalnych bartkach czy musimy kupowac jakies kosmiczne ortopedyczne buty.. oby nie... ja tam nie widze by cos u nich krzywego bylo... pozno poszli na nogi i to dla nich jest na pulus bo rehab mowila ze dziecko nie powinno szybko zaczynac chodzic bo to krzywice powoduje i nie wolno go prowadzac za rece co zesmy robili czyli nasi poki nie poszuli sie pewnie to za reke nie chodzili.. teraz tez nie chodza tylko sami... dziadkom tez nie wolno prowadzac bo mozna uszkodzic bardzo nadgarstek dziecku....no i matka w koncu zmotywowala sie gina isc na kontrol bo zawsze byl brak czasu ale malz mnie zmotywowal.. mialam tylko nadzieje ze zdaze badania zrobic przed wizyta ale przez chorobsko nie wyszlo... musimy jeszcze wymienic karte od dekodera bo nie wiemy czy mysze nie zmajstrowaly czegos czy sama sie ne porysowala... wiec aktualnie cierpimy na brak tv i tu zapuszczam mlodym kubusia puchatka i stacyjkowo na dvd.. bogu dzieki za takie sprzety bo nie mialabym jak prania rozwiesic gdyby nie to... nie jestem zwolennikeim tv dla mlodych ale czasami jest to mus, szczegolnie gdy uwiesza sie na mojej nodze a ja musze cos zrobic...lub np isc do kibelka...:) ide delektowac sie chiwla spokoju bo aktualnie mlodzi spia juz od godzinki... i mam ich z glowy na cala noc...:) szkoda ze malz w pracy do 23.... |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|