Wpisy z tagiem: Swieta

środa, 28 grudnia 2011
swieta swieta i po....

swieta i juz po... a ja jakos odpoczelam... tak meza mialam tydz w domu zafarbowal mi moj chlopina wlosy wiec poczulam sie lepiej... zrobil mi salatki zakupy posprzatal i zajal sie mlodymi... ja chce wiecej bo bylo mi dobrze...

przed swietami tak jak zapowiedzialam pieklam z mlodymi pierniki... polecam wam bardzo takie zadania da dzieci... zrobilam ciasto rozwalkowaam imi wycinali... alez bylo zabawy i smiechu... oczywiscie nie obylo sie bez sprobowania i degustacji surowego ciasta hehe... pozniej ja pieklam a mlode podjaday cieple pierniczki... na drugi dzien zrobilam lukier i gdy mlode spaly ozdobilam kilka sztuk lukierem polewa krowkowa i guziczkami... efekt fajny... spakowalam dziadkom kazdym po malym sloiczku pierniczkow a reszta dla nas...:)

swieta ogolem szybko przelecialy wigilia w domu u siebie mila i wesola z mlodymi na czele pierwszy dzien swiat u tesciow krotki i bezbolesny.. mlode dostaly fanty i wrocilismy po 2 godz do domu... drugi dzien u moich rodzicow ale tez z 4 godz po bylismy i wrocilismy... mlode poszly spac po powrotach a my moglismy usiasc i pogadac... troche spraw sobie obgadalismy i bylo milo...

teraz od stycznia znowu znikne pewnie do konca gdyz musze ten egzamin zaliczyc... ambicja nie pozwala mi sie poddac no i moj malz rowniez... wiec musze sie ogarnac co przy codziennym zajmowaniu sie mlodymi i domem bywa trudne.. ale bawia sie razem nowe zabawki ich bardzo ciesza a my odgruzowalismy salon bo wynieslismy pudlo zabawek ktorymi mlode beda mogly sie bawic na dworzu latem a teraz tylko nam zagracaly...

mlode sie rozgaduja  a my powoli musimy uwazac na slowa przyklad...

ostatnio mlody uderzyl sie o suszarke z ubraniami glowa podniosl sie zlapal za glowe a ja slysze: o kurka" zabawnie to wygladalo ale dobrze ze powiedzial kurka a nie gorzej...:)

a teraz musze zniknac by zaplanowac kalendarze dla dziadkow na nowy rok z fotkami naszymi.. tak co roku robimy i fajnie sie sprawdza...:)

a pozniej sylwek w gronie naszym... bedzie milo a maz na drugi dzien ma niestety do pracy.... a pozniej zaczna sie nasze poszukiwania... ale czego to niespodzianka... napisze jak juz znajdziemy cos co nas ucieszy...:)

niedziela, 18 grudnia 2011
....

nie zaczyna sie zdania od no wiec ale ja musze....

no wiec..

egzamin oblany niestety nastepny w styczniu ae nie ma co sie lamac...

nie mam weny na pisanie ale sporo sie dzieje...

byl u nas mikolaj mlode zwariowaly bo dostaly resoraki ktore z nimi wszedzie chodza.. nawet obiad z nimi jedza,,, malz z pracy przywiozl 3 worki a w nich klocki lego duplo kazdy dostal skrzynke plus pudelko klockow wiec nasza kolekcja klockow jest teraz ogromna a mlode buduja.. dodatkowo byly slodycze ktore ja przejelam i wyselekcjonowalam te ktore moga jesc ale tez nie naraz wszystko...

bylismy ostatnio na wizycie u pani psycholog i jestem z siebie dumna bo uslyszalam ze osiaganelam sukces wychowawczy...:) moje dzieci pomimo iz nie mowia jeszcze duzo robia rzeczy dla 2 i pol latkow hehe...:) z nocnikowaniem mamy poczekac na lato taka rada lekarki a z mowa do wiosny...:) wiec mamusie nie stresujcie sie gdy wasze dziecko nie mowi w wieku 2 lat czy nie robi na nocnik bo ma jeszcze czas i wszystko po kolei...mlode rozwiazywaly zadania super nawet pamieciowe.. ja w domu nie wymagam od nich Bog wie czego ale robimy to na co mamy ochote a tu okazuje sie ze robia to starsze dzieci...

ostatnio przechodzilam ciezki czas bo u mnie w domu rodzinnym bylo troche problemow na szczescie juz jest ok..to prawko i swieta..

swieta... nie czuje ich magii gdyz pogoda taka jaka widac czyli sloneczna a ja w polarze biegam po dworzu.. a wogole jakos tak nic mi sie nie chce... maz od czwartku w domu dzis jeszcze tylko jest w pracy i od jutra do konca roku jest w domu...

w pon moze ubierzemy choinke to jakos moze sie to zmieni... wigilie spedzamy u siebie jak zwykle a pozniej sie okaze kiedy jedziemy do moich rodzicow a kiedy do tesciow... ostatnio u nas byli i moze jakos sie ulozy...czas pokaze...

mowie ze zobaczymy gdzie pojedziemy bo ja ledwo mowie i kijowo sie czuje bo tak mnie zoladek boli... nawet mi sie gotowac nie chce dopiero co bigos swietczny zrobilam...a jeszcze porzadki i gotowanie.. okropnosc..od jutra maz mi pomoze bo narazie tone w stertach prania...a to dzieciece a to nasze a to cos i tak w kolko....:)

a a narazie ide bo kolejne pranie wstawilam a i musze obros wyprac... mlode spia a pozniej bedziemy szalec... jeszcze pieczenie piernikow przed nami hehehe...:)

podejrzewam ze napisze po nowym roku wiec gdyby cos zycze wszystkim czytelnikom wszystkiego najlepszego duzo spokoju zdrowia pociechy z dzieci i mezow oraz wielu łask Bożych i szczescia w nowym roku...

 

piątek, 18 listopada 2011
dopielam swego..:)

jestem i zyje ale ledwo bo mlode niestety siedza teraz w domu i glupawka ich dopada.. teraz bardzo czesto z babcia zostaja wiec mam troche luzu..:) a babcia w koncu odczuwa ze ma wnuki..

mam ustalony termin egzaminu i dlatego rzadko bywam i pisze..testy za tydz mam jazde i tak... ostatnio latalismy z osobistym by nas( mnie i siorke) zapisac i na zakupy...

mlode sie powooooli rozgaduja... za chwile mamy wizyte w poradni wczesniaka i zobaczymy co nam powiedza...wiem ze w przypadkach mnogosci z mowa jest gorzej i dopiero jakies zmiany sa w wieku 2,5 roku no chyba ze dzieci maja lekka mowa i szybko lapia wyrazy... nasi dogaduja sie miedzy soba wiec reszta swiata im nie potrzebna...:) wiec musze jeszcze poczekac i moze cos w koncu drgnie..

dostalam od malza telefon... nie jestem fanka dotykowych ale w tym sie zakochalam bo swietny jest...:) ipoda sprzedaje bo doszlam do wniosku ze w domu mamy tyle gazdzetow ze komis moglabym otworzyc...:)

zbliza sie grudzien i malymi krokami swieta...i tu pojawia sie dylemat gdyz... wigilie of kors siedzimy w domu nigdzie indziej ale reszta zawsze byla w rozjazdach po rodzicach...do moich nie jedziemy bo maja chyba wyjechac do tesciow ja nie chce jechac z dziecmi bo jestesmy w klotni...wiem ze moj maz by chcial ale powiedzial ze nic na sile.. chociaz teraz jak jego mamusia dzwonila z pretensja ze na grobach nie bylismy i jak uslyszala ze bylismy to pytania a dlaczego do nas nie przyjechaliscie... za chwile telefon z tekstem" powiedz swojej zonie ze dopiela swego" no to moj osobisty na nia ze to on nie chcial jechac to ta znowu "to mozesz byc z siebie dumny" nie wiem co robic... czas pokaze..niedlugo malz ma urodziny wtedy znowu zadz i zobacze jak bedzie rozmowa przebiegala..:) a na prezent juz mam dla niego pomysl tlyko taki drozszy bo ma urodziny imieniny i gwiazdke w jednym miesiacu wiec powiedzial co chce i mu kupie by byl szczesliwy...:)

ogolem jest zimno na dworzu mlode nie lubia chyba zimy bo nawet ich na dwor nie ciagnie tlyko po szafkach mi buszuja... ostatnio mielismy zabawe na zasadzie zrob sobie sam... zrobilam ciasto na pizze im dalam ich nozyki i szynke i razem robilismy pizze...:) wiadomo taka domowa z warzywami jest zdrowa wiec moge ich zachecic do jedzenia warzyw...:)

mielismy pomysl na prezent ale babcia go nam zabrala i juz kupila wiec musze nadal szukac i juz chyba wiemy... rok temu dostali od dziadkow garaz jako wspolny prezent i reszta byla indywidualna wiec w tym roku moj maz wpadl na pomysl by im rozbudowac ten garaz w jakies miasteczko i kupimy dwa komplety ale dla mlodej mielsimy problem bo znalzelismy jakis zamek z figurkami... u nas ostatnio podzial ze chlopaki bawia sie razem i kotluja a mloda ma lalki i swoj swiat...:)

to by bylo tyle w skrocie co u nas...jezeli uda mi sie zdac prawko to bedzie najlepszy prezent na swieta dla mnie...a dla osobistego duze ulatwienie bo na zakupy juz sama pojade heheh...:)

ide robic testy przy herbatce...

 
1 , 2
O autorze
Lilypie Third Birthday tickers