Wpisy z tagiem: gin

piątek, 01 kwietnia 2011
moment zwatpienia....bycia mama

siedze z salatka grecka i mysle...

wczorajszy dzien byl dziwny... polklocilam sie z mezem i to bardzo... ale w koncu wyszedl wrocil i jakos przeszlo i porozmawialismy... pozniej usnelam w salonie iwizal mnie na rece i przeniosl mnie do sypialni bym mogla sie zdrzemac.. niestety moje plany zmienil mlody gdyz przyszedl do mnie i mama i zeby wywalil na wierzch...pozniej mnie zaczal tulic.... wiecie mam czasami takie chwile ze mam dosc... i to nie to ze narzekam tylko uwierzcie mi bywa ciezko szczegolnie gdy jest choroba.... mloda ma jeszcze pokaslywania i cierpi na brak apetytu...mnie to bardzo martwi gdyz ona jest takim naszym oczkiem... od zawsze jest najmniejsza i zawsze sie o nia martwimy... wiec czasami mam chwile slabosci gdy ona odmawia ulubionej zupy czy dania... wczoraj kupilismy jej sloiki i zobaczymy... moze zacznie jesc jak sloik dostanie... juz tak kiedys bylo ze jadla sloiki a chlopaki moje i po kilku dniach jadla juz z chlopakami... dzis chociaz zjadla duzy serek wiec zobacze jak to z obiadem bedzie...

z moim mezem jest roznie wpadl w taki wyscig szczurow bo u nas w firmie byla masa zwolnien ostatnio i sie martwil czy on bedzie pracowal... niestety zapomnial o rodzinie w tym pedzie... wczoraj uswiadomilam go o tym i chyba doszlo do niego ze zatraca sie...oby zrozumial co robi i zeby za pozno nie bylo...

wczoraj mlodzi znowu szleli na dworzu tlyko w bluzach i spodniach hehe 20 stopni bylo... az mnie zdziwilo gdy chlopaki wciagneli cala miseczke zupki upomnieli sie druga bo mloda of kors zjadla odrobine i koniec...pozniej lezeli na kolderce i saczyli piciu a na dokladke chrupki... psy mialy radosc bo warowaly przy oldrze a oni zucali chrupkami w nich:) dzis niestety juz pochmurno wiec znowu kurtki i czapki..:(

po poludniu zawiozl mnie na wizyte do mojego gina.. heheh pan doktor oczywiscie spoznil sie godz ale ja w tym czasie poplotkowalam sobie z koleznka z pacy ktora dopiero urodzila :) i zadz do mnie...jak juz sie lekarz zjawil to szybko i na temat wizyta... zrobil badania wypisal skierowania na inne badania i koniec...teraz po swietach mam badania i zobaczymy...

pozniej pojechalismu na zakupy tylko we dwoje i tak milo bylo gdy maz mnie za reke wzial jak kiedys... wpadlismy na dzial dzieciecy po roznosci zywieniowe a moj malz zajrzal i na zabawki i tym sposobem mam w domu dwa mega duze samochody do piaskownicy i pieska na smyczy dla mlodej hehehe.... ale fajne ze o nich tak dba... no i hustawki zakupilsmy na nasz plac zabaw... nastepnie w drodze powrotnej wykorzystalismy to ze babcia z mlodymi w domu pojechalismy cos zjesc... milo nam sie rozmawialo o czyms innym niz praca i nasza firma czy nasze dzieci....:):) wrocilismy do domu a mlodzi w drzwiach nas juz przywitali of kors z chrupami od babci...zachwyceni nowymi zabawkami szleli po calym domu...:) oczywiscie wymiana zabawke doszla ale i tak wiedza co jest czuje bo tak tatus dobral ze kazdy wiedzial czuje autko kogo..:) jeszcze musze im ksiazeczki zakupic edukacyjne bo chetni sa do czytania...:) juz ma wypatrzone tylko trza je zamowic...

dzis robimy lassagne z beszamelkime.... mazl kocha moja lassagne wiec w ramach zgody mu ja upichce...:)

co do naszego pojazdu.. pisalam do serwisu niestety musze do nich zadz czy wysylaja czesci.... bo jak nie to lipa bo od nas serwis jest 400 km.... i to w sumie jedyny w Poslce naszego wozu.... nastepny jest we..... WŁOSZECH..:)

 

ahh... wczoraj dostalam eska ze na swiat przyszli trzej chlopcy naszego kolegi.... duze chlopaki....gratuluje Piotrku i Aniu....

O autorze
Lilypie Third Birthday tickers