Wpisy z tagiem: przedszkole

piątek, 20 kwietnia 2012
1/3 odpieluszona

ze wzgledu ze pogoda dalej nie nada przelozylam odpieluszanie na cieplejsze dni... tylko ze po swietach jedno dziecko mi sie odpieluchowalo... spi z pielucha jeszcze ale wstaje z sucha po drzemce czy nocy a w dzien w majtach juz chodzi i wola BEZ WPADEK..

poradnik ktory zamowilam ma fajna tablice na magnesy i mlody tak sie zaaferowal tym wszystkim ze magnesy przypinamy ze szok...

zostaje wiec jeszcze dwoje ale z mloda nie bedzie problemu  bo kupe to juz ponad rok sama wola ale kwestia siku jeszcze do popracowania jest...:) bo trzecie dzieci wola owszem magiczne "siusiu" ale ucika gdy tylko ide do lazienki:) wiec daruje mu bo ja chce by kazde mi sie samo odpieluszylo...

zlozylam jednak wnioski do przedszkola ale cii do polowy maja czekam na wyniki...:) wiec trzymajcie kciuki bo jak sie uda to fajnie ale jesli nie to nie bede przezywac..:)

dzis mlody wzial ich telefon i nawijal jakby z tata rozmawial i opowiadal mu o wszytskim...:) super sie tego sluchalo...

to tyle musialam pochwalic me dziecie bo jestem z niego dumna...:)

niedziela, 15 kwietnia 2012
...brak tytulu...

jestem i zyje i mlode tez...:)

 

jak pogoda dopisuje jestem z mlodymi na dworzu cale dnie tlyko na drzemke schodza do domu jak pada wariujemy w domu na rozne sposoby...

swieta..hmmm... szybko i bezbolesnie bo nie bylismy u tesciow...:)

w sobote pojechalismy do mojej chrzesnicy na roczek i tam spedzilismy pol dnia bo rano pojechalismy do kosciola z koszyczkiem na szybko ja weszlam pozniej musialam tort siorce odebrac dla malej i ruszylismy do nich... pozniej pomagalam siorce przy jedzeniu i opiece nad malymi...

wszyscy zadowoleni i szczesliwi...w niedziele sniadanko zjedlismy u siebie w domu ale na obiad pojechalismy do moich rodzicow i tam kolejny dzien spedzilismy...:) mlode sie objadly i to doslownie przez te swieta...

przed swietami zamowilismy mlodym trampoline i jak tylko przyszla malzon ja musial skladac bo mlode juz natentychmiast chcialy skakac... trampolina spora bo cala nasza 5 sie miesci a srednice ma 375 cm...plus siatka zabezpieczajaca:) mlode codziennie krzycza "mama opa opa"  plus do tego mlode dostaly rowerki biegowe od dziadkow ktore sa odrobinke za duze ale do lata i beda akurat...:)

mlode rozpoczely nauke nocnikowania... i musze napisac ze nawet juz zle nie jest bo wczesniej na samo haslo "kupa" byla histeria wstrzymywanie po 3 dni ze brzuch bolal ale teraz same juz leca gdy cos wiekszego... mlode wolaja tez"siusiu" gdy ja lub maz robimy lub gdy one chca..zamowilam sobie poradnik o nocnikownaiu i moze jakies rady wykorzystam.. jak narazie chwilowa przerwa bo zimno sie zrobilo a nie chde by mlode katar mialy...

co przedszkola... wiem ze mieliby kontakt ale zdecydowalismy z osobistym ze w tym roku nie ida jeszcze tlyko za rok... wiec jeszcze beda mialy mame dla siebie a widze ze ostatnio jestem im potrzebna...bo tulaski sie zrobily okropne i placzki..

mloda szczegolnie bo nauczyla sie udawac placz ktory pozniej w smiech zamienia jak osiagnie cel...

przed swietami bylam u stomatologa bo koncze robic zeba kanalowo i w sama niedziele mi sie ulamal kawalek tego zeba i bolalo dlatego tez nie mialam ochoty jechac do tesciow i sluchac ich marudzenia czy pozniej wytykania ze nic nie jadlam... bo doslownie od niedzieli wieczorem do wt po poludniu nic nie moglam jesc bo balam sie o tego zeba..na szczescie wszystko poszlo ok.. a tescie gdy maz zadz poinformowac dlaczego nas nie bylo nie uwierzyli... mowie do niego ze ja to powinnam byc z zelaza by mi sie nic nie dzialo...:) ale ich sprawa czy wierza czy nie...

zmykam bo idziemy z mlodymi lezec i sie byczyc w pieknym wspolnym gronie.. ostatnio okladaja sie na mnie i przytulaja cala 3 a wtedy serce mieknie...:)

wtorek, 13 września 2011
jesiennie...porzadkowo

rana mlodego zniknela i na szczescie nie zostal zaden slad... i mam nadzieje ze wiecej tak sie wydarzy bo nie wiem co bym robila...

minal tydz a ja nie wiem kiedy... zaczelam robic porzadki jesienne i ostatnio umylam oka wytrzepalam dywan i ogolem ogarniam...

a mlodzi szaleja na calego... w niedziele bylismy u znajomych tych co corcia jest mlodsza 2 miechy od naszych i o boze ale sie wyszaleli...zadne z calej 4 nie poszlo na drzemke i tym sposobem przetrwali caly dzien... zjedli obiad pozniej zebralysmy rzeczy  z kolezanka i ruszylismy nad wode a tam dzieciaki to juz na maksa szalaly..chlapaly smialy sie i byl ubaw... jakwrocilismy do domu to wszamali kolacje i zebralismy sie bo juz wszyscy zmeczeni byli i ruszlismy do domu a mlodzi padli w samochodzie i spali juz do rana..:)

od soboty mam malza w domu na tydz ale i tak nie ma czasu by odpoczac bo a to u kolegi byl pomagac sie przeprowadzac a to my bylismy u znajomych...

wczoraj zachcialo mi sie jechac na kebaba no i pojechalismy... mlodzi dostali fryteczki a ja swojego kebaba... nie jadam u siebie w miescie ani w wawce tego ale jezdzimy specjalnie troche dalej bo jest pycha pomidorki cebulka ogorek miesko pycha sos i ser feta ktory kochamy z malzem... mlodzi wciagneli porcje frtyek popili soczek i wrocilismy do domu z pelnymi brzuchami...

 

znalazlam przedszkole dla nas... jeszcze tylko trza jechac i sie dogadac ale cenowo jest fajnie bo 1500 za trojke juz z jedzeniem i zajeciami typu ang i taniec... moze jeszcze na ceramike sie bysmy cdecydowali... ale zobaczymy... ogolem kolezanka nam je polecila i spodobal mi sie plac i wszystko... a przede wszystkim cena... bo w panstwowym p-lu bedziemy placic jak za zboze..:P bo pawie 2000... tak tyle nas to bedzie kosztowalo... dlatego zobaczymy czy za rok czy za dwa pojda bo ja mam do 2013 roku urlop...

pisalam wam ostatnio o plastelinie i musze ochwalic iz moje mlode zrobily z moja pomoca niewielka piekne rysynki... dalam im talerzyki jednorazowe i zaczeli lepic... mloda izrobila jezyka a mlody to podpatrzyl i to samo zrobil... drugemu mlodemu nie wychodzil jezyk to ulepil misia... ja pomoglam jednemu tylko ksiezyc zrobic a reszte sami robili ze ja bylam pod wrazeniem... pozniej wam pokaze ich dzila tylko fotki zrobie..

a teraz zmykam bo pranie sie robi a mlodym musze obiadek podgrzac...:)

O autorze
Lilypie Third Birthday tickers