|
Blog > Komentarze do wpisu
jestem jestem ale...
nie mam na nic czasu... mlode dokazuja ja mam jazdy w innej miejscowosci i trzeba godz dojezdzac... ale jeszcze tydz i kawalek i egzamin...jazdy wychodza mi spokojnie...chociaz wiem ze na egzaminie zlapie mnie stres jak zwykle...:) mlode ostatnio takie wyciszone sie zrobily ze az milo sie z nimi bawi...tylko jeden nam ostatnio wirusowke zlapal i krew juz w pampersie byla... ja jednak mam jakies nawyki ze szpitala w ktorym rodzilam a pozniej mlode lezaly i wiedzialam co dac i na szczescie mialam to w domu... ale dla pewnosci pojechalismy do lekarza i lekarka smiala sie ze ja to chyba sie upewnic przyszlam...:) tempertaura byla 4 dni i nic wiecej pozniej doszlo rozwolnienie a na koniec krew... bylo nie wesolo bo ja nie spalam te 4 noce i jak zombiak jakis chodzilam... a po tym maratonie mialam do samochodu wsiasc..ale jakos dalam rade.. bylam u tesciow ale tylko z malzem porozmawialismy ja mam czyste sumienie i koniec a teraz jesli oni mnie nie przeprosza to niech nas nie odwiedzaja... bo jak nas nie odwiedza i nie powiedza przepraszam to ja nigdzie nie jade...ot taka moja natura..i tak czulam sie jak intruz w ich domu wiec malz zadbal bym sie nie meczyla i wyszlismy... teraz mlode na malej dietce sa a mianowicie marchew jablko ryz(zastapilam go platkami ryzowymi bo delikatniejsze) troche sie oczyszcza i bedzie ok... ale ostatnio z lekarki prykasu dostaly mleczna czekolade i mialy cala tabliczke spalaszowac bo oslabione byly i fakt jak zjedli ja to odrazu rumience poszly na buzki... ja fanka slodyczy nie jestem i raczej nie dajemy im slodkosci tlyko owoce to jakos to przebolalam ze ten raz moge pozwolic.. wiecie jak chodze na te jazdy to jakos odzylam w sensie psychicznym bo chetniej wracam do mlodych ostatnio mialam tyle sily ze umylam okno przemeblowalam pokoj i umylam podloge...:) i odrazu mi lepiej.. a teraz zmykam robic mlodym krem z kurczaka ziemniakow marchewki i dyni...:) napisze teraz pewnie po egzaminie.. środa, 30 listopada 2011, trojpak
|
|